Pamiętajcie, że 24-go ruszają wyprzedaże!

nic nie potrzebujemy, ale może podskoczymy z pannami za tydzień, po jakieś krótkie spodenki!

Podoba mi się w nowym pokoleniu taka otwartość na inność. Wiem, że nie wszędzie tak jest, ale w tej mojej bańce, jest ona duża. Tolerancja jest wygodna i niestresująca dla wszystkich. Wyobraźcie sobie, że na egzaminy klas ósmych, jeden chłopak postanowił przyjść w spódnicy. Takiej eleganckiej. WOW!!!. Nie dlatego, że czuł taką potrzebę queru, ale skoro dziewczyny szły w garniturach, do dlaczego chłopaki nie mogą pójść w spódnicach? No właśnie: no bo dlaczego nie? I to, że niezależnie od płci używają kremów, dbają o cerę i paznokcie (kolorowe, na ogół czarne mają czasem TEŻ chłopcy), to TEŻ jest fajne. Jak czasem rano jadę i ich mijam to jest ta młodzież piękna.

Miałam w tym roku problem z materiałami dla uczniów po rosyjsku. Angielski jest w necie rozpracowany cudownie. Natomiast z tym rosyjskim to była katastrofa. Też mogły by być filmiki o dzieciach z Czeczeni, które żyją teraz w bezpiecznym miejscu, też mogły by być jakieś rozmowy ze skater-ami, czy cokolwiek. To CO jest, jest sztywne i pompatyczne. Pomijam już, że chciałam ich nauczyć czytać i rozumieć i nie ma podręczników, które NIE zakładały by, że możesz NIE chcieć uczyć się przez pierwsze pół roku kaligrafii. Ale nie o tym chciałam… Trafiłam na filmiki, gdzie kobiety/nastolatki wkręcają mężczyzn/chłopaków. Obejrzałam, bo myślałam, że może tam coś znajdę, ale tam w każdym pojawiał się zwrot: Przecież jesteś MĘŻCZYZNĄ. I nie wiesz co masz zrobić? I to „Wy wied’ mużczina”, mnie strasznie irytowało. Gdyby Mieszkowi ktoś tak powiedział, on by odpowiedział: No, ale Ty jesteś kobietą. Albo: I co z tego? Przeszkadzało mi więc w tych materiałach takie przypisywanie do roli określonej przez płeć. Wydawało mi się to TAK archaiczne, że nawet mnie to nie bawiło.

<><>

Wyżej: TRZY odsłony egzaminacyjnej Łucji. To co doszło nowe,to błękitna dzianinowa kamizelko-sukienka, a białe spodnie po środku (matma), były kiedyś moje. Do wąskiej sukienki w paseczki były jeszcze białe rajstopy i do każdego ze strojów były białe adidasy. No cóż, któryś z tych strojów będzie na rozpoczęcie, a za rok przejrzymy je szukając kompletów dla Lilki!

Niżej: przypomnienie jak to z tym kostiumami ma być w tym roku 🙂 Ja formą nie gotowa, ale gdzieś to mam!

Jest taka okazja, kiedy można się ubrać na biało i NIE jest to ślub!

Spotkałam koleżankę Lilki. Dziewczynki czasem wyprowadzają swoje psy i Tola to taka komunikatywna panna. I ta Tola z jakąś inną coś kręciły telefonami… Zapytałam, czy robią live-a?, a ona na to, że wrzucają nowego tik-toka. Przekazałam to potem w domu Lilce oraz dodałam, że NIE wiem z kim była, bo to to DRUGIE było w kapturze i nawet płeć trudno określić… Lilka natychmiast to sprawdziła i mówi: Ach, ONA była z Judytą! No i szok, bo ta Judyta, to taka bardzo ładna i drobna blondynka, która teraz wygląda zupełnie inaczej! Lila mi pokazywała jej profil i w życiu bym jej nie poznała. Włosy zafarbowała na ciemno, pod oczami maluje sobie mangowe worki, a nos i uszy pełne są połączonych ze sobą kolczyków! Ogromny szacunek do rodziców, że pozwoli jej na to, ale to ILE musi się dziać w takim 13-letnim dziecku, żeby tak się zmienić??? Rodziców zresztą znam i to jedne z bardziej pozytywnych i mądrych osób w moim świecie, dom mają ciepły i czysty, jest pies, jest rodzeństwo i jakiś taki ogromny sprzeciw u dziecka. Powiedziałam więc dziewczynom:

  • Kupię Wam te sukienki na komunię Mieszka. Mogą być te z Zary… Za to, że tak mam z Wami łatwo. Nie za to, że jesteście normalne, bo Judyta też jest normalna, ale za to, że jesteście ZWYCZAJNE.

I kupiłam. To NIE było konieczne, bo pod hasłem: STRÓJ na komunię Mieszka, JEST już kilka strojów. No ale, w pandemii wyjazd do hebe jest wyprawą do teatru, a co dopiero KOMUNIA. Ja TEŻ kupiłam sobie sukienkę. Miałam upatrzoną inną, ale doszłam do wniosku, że jest dość droga, więc wzięłam dwie inne, które razem kosztowały mniej niż tamta… Pogoda na ósmego maja ma być średnia, więc i tak może być tak, że będziemy kombinować z żakietami i rajstopami!

Moje są dwie pierwsze (Mohito), trzecia jest Łucji, czwarta Lilki! – Fotki ze stron sklepów!

Pływać w płetwach w końcu potrafi…

Przekręciłam się na łóżku Mieszka, grając w tą straszną grę, którą mi zainstalował i mnie olśniło. Młody z Lilką coś budowali z klocków na podłodze, a ja wykrzyknęłam:

  • Potrzebujesz TEŻ buty na Komunię!
  • No tak – przytaknęła Lilka – Nie może iść boso. To my byśmy mogły, bo miałyśmy długie sukienki.
  • ALE WY miałyście przecież buty!
  • Mówię teoretycznie.

A jakoś tak sądziłam, że wszystko mam poukładane! Komunia za miesiąc, organizacją zajmę się w połowie kwietnia jak będzie wiadomo co z obostrzeniami a pod komżę będzie miał koszulę ze spodniami, a nie pełny garnitur. Koszulę zamówiłam z Reserved, spodnie chciałam z Zary, ale nie było czarnych, więc wzięłam z Allegro (btw. pakiet smart, dzięki której przesyłki są za darmo, jest w tej chwili bezpłatny – 12 przesyłek rocznie, czyli tyle ile potrzebuję) i naiwnie sądziłam, że mam wszystko… A to przecież buty też potrzebne! Zamówiłam szybko z CCC (zamówienie z soboty, właśnie dostarczył kurier – brawo!), ale są za DUŻE… Młody nosi 34, więc wzięłam 35, żeby były też za rok, ale to jest taka płetwa, że to za kilka lat będzie dobre. ALE nie wymieniam. Jeśli otworzą mi sklepy podjadę wymienić, ale JEŚLI nie otworzą, to NIE zamawiam kolejnych…

<><>

Łucja na PRÓBNYCH. Wklejam, bo to nam się przyda, gdy będziemy kompletować strój dla Lilki. Przekopałyśmy garderobę, pierwsze trzy zestawy wytestowałyśmy TERAZ (w marcu), kolejne trzy będą na egzaminach ośmioklasisty w maju. Zdjęcia są jakie są, to były wczesne poranki z dużą ilością nerwów w tle. Spodnie miała na matmie, pierwszą spódniczkę na polskim, sztruksową na angielskim!

Ja też rezygnowałam z własnego ja, żeby tylko uznali mnie za swoją.

-„Dzieci z Dworca Zoo” – doskonały jest ten serial. Burzą się na grupach filmowych, że to nijak ma się do książki, ale może i dobrze. Jest to po prostu dobre do oglądania!

Co roku Wam przypominam, że ósmy marca to taki dzień w Rosji, od którego KOBIETY zaczynają nosić spódnice. Ja zaczęłam w tym roku od 1 marca! Mam morze wełnianych sukienek i zdałam sobie sprawę, że nikt oprócz mnie nie widzi między nimi różnicy. To tak jak jedna moja znajoma, która nosi tylko rzeczy czarne i czasem się mnie pyta: Co będzie lepsze? To czy to? I ja jej wtedy odpowiadam: Ale wiesz o tym, że OBIE te rzeczy są czarne? A ona mnie się pyta: Nie widzisz różnicy? Przecież są różne! Moje wełniane sukienki są szare lub niebieskie. Mają dekolty w serek i opadające ramiona. Mają ukośne doły, albo ściągacz pasie. Wszystkie są miękkie i KAŻDA jest mi potrzebna…

W środę założyłam granatową. Trochę się zrobiła za mocno wyciśnięta, więc by odwrócić uwagę od kusowatości założyłam getry. Weszłam do szkoły, przy drzwiach mamy kuchnię, akurat zagotowywała się woda, wzięłam kubek zalałam zieloną herbatę SOBIE i nalałam wodę do kubka, który stał obok czajnika. Z kubkiem siadłam w pustej sali, bo pierwszą lekcję miałam zdalną. Po chwili wparowała szefowa.

  • Objechałam Alka! Słyszałaś co powiedział?
  • Nie. Zalałam Ci herbatkę w kuchni.
  • Dziękuję. Powiedział: Ale dupa!
  • Aha.

No i jednak TO jest zabawne 🙂 Tymczasem myślę już o Zajączku! Byłam z moimi dziewczynami na zakupach i coś wspaniałego, bo po tym rocznym marazmie w segmencie odzieżowym, kolekcja wiosenna jest cudowna. Załadowana pastelami, rombami i cukierkową symetrią. Panny były zachwycone! Wysłałam im linka, żeby popatrzyły CO im się podoba, i JEŚLI będą midsezonowe wyprzedaże w połowie marca, to MOŻE coś od Zajączka dostaną!

Także TAKIE są WIOSENNE plany, a tymczasem naładowałyśmy baterie kawą! 😀

Jak Ty dobrze wiesz, czego chcesz!

Liliana do mnie. Weszłyśmy do sklepu, zobaczyłam sweterki, które uznałam za idealne, więc od razu wzięłam DWA (w RÓŻNYCH kolorach). Były przecenione, ale najlepsze, że gdy dzień później pokazałam się w jednym BABCI, Lutka sama wybrała się do sklepu by kupić sobie IDENTYCZNE :))

Podsumowania zawsze zaczynałam robić w przerwie pomiędzy świętami, a Nowym Rokiem. Czekałam na paczuszki z wyprzedaży i mogłam sobie zacząć sumować ten rok. ALE wyprzedaże już trwają. Zapowiadany na Boxing Day początek lock-downu zaskutkował tym, że sklepy ruszyły wcześniej. Łucja z sanatorium, wyposażona w swoją kartę kredytową i laptopa wypożyczonego ze szkoły 🙂 już ZROBIŁA zakupy. Dziś przyszły aż trzy paczki do niej, więc zakładam, że to CHYBA wszystko. Panna najchętniej wybiera Bershkę i Pull&Bear-a i takie właśnie napisy są na przesyłkach. Będzie miała co mierzyć, jak ją w końcu przywiozę z sanatorium! W marcu Lilka będzie miała lat 13-ście i też dostatnie kartę. Strasznie czeka na ten moment, bo i z Alika będzie mogła sobie zamawiać, albo nawet ze sklepów jak starsza siostra!

Jeśli chodzi o rekwizyty tego roku to bezsprzecznie wygrywa maseczka. NIE ma człowieka, który by żadnej nie miał. My ich KILKA mamy. Chyba najwygodniejsze są te proste -prostokątne, ale mamy też takie półokrągłe. Niektóre kupowałam, żeby weprzeć producentów, inne bo po prostu mi się podobały. No i doszło mi DUŻO sukienek. Nie pamiętam roku, gdy doszło by ich tak wiele. Tak jak rok temu, mała Bibi wymusiła na wszystkich krótkie spodenki (bo wskakiwała i zaciągała), tak w 2020 mam się czym pochwalić. Jak przejrzałam teraz sklepy i zrzuciłam do jednego kolażu to co mi doszło w ramach zakupów internetowych, to widzę, że SĄ podobne. Zielonkawe i dość kobiece. Cieszę się TEŻ, że mam gdzie je WSZYSTKIE nosić 🙂

Zara, Orsay, Reserved

Tak więc 2020:

  • kolor: zielony -> wyszło to samo -> kolor chirurgów, świeżości, maseczek.
  • odzież: sukienki
  • buty: adidasy/tenisówki -> podobno branża obuwnicza zaliczyła dół z obuwiem eleganckim, bo wszyscy przestawili się na BUTY WYGODNE.
  • nowości, które wg mnie przejdą dalej: sztruks (ja mam absolutnie cudowną koszulę, a panny spodnie)
  • biżuteria: doszedł mi szałowy steapunkowy naszyjnik z kopalni srebra, zrobiony ze starych górniczych zegarków i noszę go do tej sukienki w GROSZKI. Kiedyś pokażę, ale wydaje, że nurty biżuteryjne też idą w kierunku RZECZY dużych i WIDOCZNYCH. Może dlatego, że w tych maseczkach mamy węższy kąt widzenia?

W nadchodzącym roku szykuje się nam JEDNA impreza GALOWA i właściwie tyle. Trudno coś planować, albo życzyć sobie, by nowy rok był JESZCZE LEPSZY niż ten, bo trudno o mijającym mówić dobrze. Zobaczymy… Na pewno rację ma moja mama, że trzeba ŻYĆ, trzeba jeść, trzeba marzyć i trzeba czasem coś kupić. By wesprzeć gospodarkę i by gdy się to wszystko skończy, by COŚ jeszcze było. W sensie by coś przetrwało i by było do czego wrócić!

Crazy people do crazy things

„Od nowa”, s01e03. Dobry ten serial jest! Hugh Grant jako dupek jest niewiarygodnie autentyczny, Donald jest mistrzowski (pieniądze, pewność siebie i poczucie władzy), a Nicole? Też jest świetna, ale pojąć NIE mogę, dlaczego ona CAŁY czas, w JEDNYM płaszczu??? 🙂

Ja mam więcej! 🤣🤣🤣 W przeciągu tygodnia noszę 3 do 4 różnych kurtek. Dwie są na spacery z psem (jedna krótka, gdy mam sztruksy i jedna dłuższa, gdy to dzień leginsów), a dwie gdy mam coś do załatwienia. Np. jedziemy do dziadków..

Szykujemy się w blokach startowych na Black Friday. Zaczyna się już jutro, o 14-stej na apkach. Łucja ma załadowany koszyk w Bershce, ale namawiam ją, żeby też przygotowała w innym sklepie, bo ten pierwszy zawsze wysiada na wyprzedażach. Lilka kompletuje w Zarze i po prostu o tej 14-stej odświeżymy stronę i te bluzy to co je chcą (lub spodnie) MOŻE kupimy. Młodemu kupiłam już bluzy i spodnie w Reserved bo tam wszystko ruszyło już chwilę wcześniej, no a dla mnie chyba tym razem nie będzie nic. Lilka ostatnio się ze mnie śmiała: Nikt, naprawdę nikt. Mamusia: zobacz jakie sobie ładne DZIANINY kupiłam! 😀 Wiec może skuszę się na jakiś sweterek?

Gdy żółty wejdzie za mocno

Zawsze mnie bawiły pary ubrane od stóp do głów TAK samo. Niczym szwedzka rodzina na nartach w Tyrolu. W latach ’80. Albo lans w ’90 na zakopiańskich stokach.. Ale to dzieje się samo!!! Niepostrzeżenie i podprogowo zestroiłam nas ten jesieni na żółto… Rok temu żółta kurtkę (a nawet dwie) wybrała sobie Łucja, potem na letnich wyprzedażach przydarzył MI się żółty płaszczyk, a na koniec okazało się, że Mieszko ma za długie ręce do wszystkich posiadanych kurtek i w połowie października potrzebna mu była kurtka…. Jeszcze z tych cienkich… No a potem odkryłam, że ZNOWU (aaaaa!!!!) to zrobiłam 😀

<><>

Pełna jestem obaw co to będzie dalej, czy zdążę do fryzjera w listopadzie, czy lepiej pójść już teraz, czy będzie można prezenty na Mikołajki skompletować, bo kto to wie co będzie za miesiąc? Młody pojechał na całodzienną wycieczkę, więc wybrałyśmy się z dziewczynami na zakupy! Nic w sumie nie kupiłyśmy, oprócz soli do kąpieli, ale chciałam, żeby a)pokazały mi CO im się podoba b) żeby przymierzyły kilka rozmiarów, byśmy miały wiedzę jaki to teraz dla nich. Bliżej niż dalej do Black Friday i Mikołajek i najwyżej będę im przez Internet zamawiać! Łucja chce bluzy, Lilka wygodne spodnie i spódniczki. Młody też potrzebuje bluzy i spodnie, bo w tych co mamy gołe łydki… Ach, no niezwykle cieszę się, że mam kalosze! Jakiś wyjątkowo WODNY ten październik!

#Oxfam

  • Mamo, podoba mi się jedna bluza w Berschce.
  • Dlaczego, Łucja, zakładasz, że należy Ci się bluza?
  • Bo będę miała nowy gorset?
  • A wiesz, że we wrześniu obchodzimy „Second Hand September”? Nie kupujemy nowych ubrań, przetwarzamy i zastanawiamy się nad naszymi odzieżowymi wyborami… Wybieramy firmy etycznie transparentne. Say YES to #SecondHandSeptember ?
  • Ja nie obchodzę.

I wyszło na to, że też nie… Na słoty i błota, jakie otaczają moje okolice potrzebne były KALOSZE. Zakup, który przekładałam od lat, z roku na rok… A jest to najprostszy możliwy patent porannych spacerów. TAKA sytuacja: Stoją przed domem, wkładam je o tej szóstej rano i IDĘ na spacer z psem. Potem wracam, ściągam i nakładam CZYSTE i NORMALNE buty. Gumiaki chciałam kupić w sklepie sportowym, ale na jesieni, nie ma takich kolorowych i radosnych jakie były na wiosnę! Gość w sklepie przekierował mnie do działu myślistwo oraz wędkowanie. Tam mrok i mroczność. Czerń i brudna zieleń… A ja chciałam żółte i takie, z polskiego portalu aukcyjnego, JUŻ do mnie jadą!

Przegląd kostiumów kąpielowych!

Brak radia (no bo ILE można słuchać tych samych piosenek?) zmusił mnie do kombinowania słuchowisk. Tak wiem, że są audiobooki, ale w tych krótkich przejazdach to zawracanie głowy. Tracisz wątek, ucina kawałek jak wyłączasz silnik, no i audiobook skutecznie ucina możliwość konwersacji, albo zamyślenia się. Odkryłam więc podcasty i wykłady. Najwięcej tego znajdziecie w wydarzeniach na fb. Mam więc całą listę pogadanek psychologicznych, kryminalnych i socjologicznych. Wczoraj wynalazłam wykład o feminizmie w islamie i to kolejna rzecz, którą odpalę w wolnej chwili.

Natomiast w ubiegłym tygodniu słuchałam fajnego wywiadu o odgracaniu. Ideę znacie, bo to temat, który w jakiejś wersji musiał się o Was otrzeć. Po dziesięcioleciach kulturowego gromadzenia, zaczynamy przeglądać domowe skarby i pozbywać się ich. Bo oczyszcza to naszą przestrzeń, ułatwia sprzątanie, daje miejsce na nowe i porządkuje to co mamy. Niektórym rzeczom można nadać drugie życie przekazując je gdzieś (od roku namawiam mojego tatę na przekazanie części swoich sportowych zbiorów do muzeum), albo sprzedając. Pozostałe wystawiamy na olxie, vinted, albo szukamy najbliższego SWAP-a. Trochę z tym zamieszania, ale warto. To co było cenne w tym wykładzie (dla mnie) to odpowiedź na pytanie: KTO powinien odgracić swoją przestrzeń? Zanim padła odpowiedź, pomyślałam „każdy”. I tak i nie! Bo tak naprawdę odgracić powinna przede wszystkim osoba, która ma bałagan w życiu. Taka, która jest na życiowym zakręcie i czuje, że nic nie gra i wszystko się wali. Co więcej: uporządkowując przestrzeń, BARDZO dużo się o sobie dowiadujemy. To CO chcemy usunąć z naszego życia często jest czymś wcześniej nienazwanym. Pamiętam rok temu gdy remontowałam poddasze… Pozbyłam się materiałów do pracy naukowej (nie będę doktorem filologii – nie kręci mnie to) i rzeczy ex-a. One były, gdzieś tam leżały, a ja już nie chciałam ich tu mieć. No i teraz sobie ten odruch mogłam zrozumieć.

<><>

Pojechałam z dziećmi do aquparku. Tam jest straszny tłum ludzi (większy niż gdy byliśmy w lutym) i NIE jest to TERAZ atrakcja obowiązkowa. My byliśmy NIE całym składem, bo Łucja NIE chciała. Panna jest w tym wieku „WIELU zastrzeżeń do własnego ciała” i takie blokady się jej zdarzają. Wzięłam więc tylko maluchy! I odkryłam, że zużył mi się kostium kąpielowy (widzę, że kupowałam go cztery lata temu). On jest na suwak od dołu do góry i co zjeżdżałam jakąś tubą na dół to się rozpinał. Za pierwszym razem zjechałam niemalże goła 🙂 No cóż, kostiumy też warto przejrzeć. Na milion procent jestem pewna, że podobnie ja ja, macie całą szufladę kostiumów, ale w żadnym się sobie do końca nie podobacie i na wakacje zabieracie TYLKO jeden!

Studnia

  • Mamo, ja nic nie dostałam na urodziny.
  • Chyba rzeczywiście nic, Lila. Miałyśmy pójść do sklepu, sklepy były zamknięte, więc dopiero w maju poszłyście z babcią. I Łucją kupiła sobie coś tam, a Ty zdaje się nic. Czy jest coś co byś chciała?
  • Wszyscy na tik-toku kupują w takim jednym sklepie. I ja zrobiłam screeny co bym z tego sklepu chciała.
  • No ładne… A ile wysyłka kosztuje??… 25 zeta… Sprawdźmy skąd oni to wysyłają… Lila, ale to chiński sklep. To samo jest na aliku. Jak chcesz to możemy coś kupić, ale poczekaj. Te spodenki są w reserved. Tylko, że nie w zestawie z koszulką. Może pojedziemy razem do sklepu? Tylko we dwie?
  • Może być.

Najtrudniejszym egzemplarzem zakupowym jest Liliana. Rzeczywiście miała urodziny na wiosnę i nic nie dostała, ale dla niej NIE wystarczająca jest sama wyprawa, bo panna musi mieć też nastrój. Dziś pojechałyśmy więc na zakupy i w pierwszym sklepie weszła do przymierzalni… Letnie szorty… 34 za małe, 36 za duże. I koniec. I już NIC więcej nie kupiłyśmy. Tak ją to zdenerwowało, że się popłakała i nie było mowy, żeby wejść gdzieś jeszcze. Na szybkości kupiłam tylko dwie pary spodni na jesień dla niej (z zamiarem, że w domu przymierzy) bo to były ostatnie sztuki w rekordowo niskiej cenie i wysłuchując okrzyków, że w domu I TAK wszystko co kupiłam potnie, wróciłyśmy do auta. Z Łucją jak się idzie, to jest jakby łatwiej. No cóż, poczekamy na zmianę nastroju i podejmiemy kolejną próbę.

My w skansenie. Obie mamy NOWE spodnie. Ja dżinsowe rybaczki z Orseya, panna szerokie spodnie z Mango. I must have 2020, czyli maseczki!

Dla równowagi Łucja. Sweter zabrała babci, spodnie zabrała mi 🙂

<><>

  • Chciałbym Ci coś ważnego powiedzieć, żebyś mogła się przygotować.
  • Tak, Mieszeczku?
  • W tym roku na święta, chcę woreczki.
  • Czyli NIE chcesz kalendarza adwentowego z klocków, tylko mam Ci zapełnić 24 woreczki?
  • Tak. I chciałem Ci powiedzieć z wyprzedzeniem, żebyś mogła się przygotować.
  • Rozumiem, że chodzi o minifigsy?