Lato w klapkach i w sukienkach!

Druga połowa sierpnia to dobry czas na podsumowania, więc lecimy!

MAŁO było wyprzedaży i zakupów w tym roku. Po pierwsze źle wykalkulowałam wpływy i tego 24 czerwca, kiedy zawsze COŚ tam już zamawiamy, tym razem NIE było za co :/ Ale koniec końców zaczęło to wpływać i COŚ tam doszło. NIE buty, bo zatłukiwaliśmy takie z lat poprzednich, było sporo topów i żadnych krótkich spodenek (nawet dla Mieszka). Odkryłyśmy też OPCJĘ noszenia spodni piżamowych w dzień i takie ja i Lilka MAMY.

Łucja najczęściej nosiła w tym roku szerokie spodnie ze skąpą górą, Lilka oversizowe t-shirty (przejęła część garderoby starszej siostry) i kuboty, a młody skarpetki z printem Biedronki. Mam takie wrażenie, że on mi może gwałtownie skoczyć i tegoroczne krótkie spodenki były kusawe, ale kolejnych nie dokupowałam, bo MA ich DUŻO, a nie wiem jaki rozmiar będzie za rok? W czerwcu zamknięty został Orsay, gdzie ZAWSZE coś mi się podobało i nawet miałam plan by w Niemczech zajrzeć tam na wyprzedaże, ale nic z tego NIE wyszło. Panny muszą sobie kupić buty do szkoły (mają przedpłacone karty do niemieckiego Zolando i tam coś wybiorą), a pocztą z Chin płynie do nas plecak dla Lilki. Ja zamówiłam sobie z Quazi torebkę, LECZ tego lata rozwaliłam AŻ dwie. Czyli zakup uzasadniony!

Tegoroczne sklepy, gdzie robiliśmy letnie zakupy:

  • Primark, który jakością i cenami nas pokonał. Nie mam tam rzeczy WOW, ale segment podkoszulek i topów jest extra. Głównie ubierają się tam panny, ale młody też ma kilka t-shirtów.
  • Etam- na wyprzedażach i w outletach wynajdujemy tam spodnie, a i oba kostiumy kąpielowe dziewczyn na TO lato, były stamtąd.
  • Reserved – oni mają jednak super sukienki i doszły mi od nich tego lata DWIE.
TU macie komplet: Łucja ma WIELKIE spodnie i bluzkę, która niestety zakrywa jej brzuch, ale przy babci poprosiłam ją by się kolczykiem NIE obnosiła. Lilka ma spódniczkę z MOJEJ szafy i wielki T-shirt, który rok temu był Łucji, a w rogu siedzi młody po którym widać, że wyrasta z wszystkiego. Na ławeczce macie też babcię w Zarze 😉

Młody ma dwie ukochane bluzy. Naruro oraz taką z logo Biedronki! TU Łucja ma bluzę z Primarka (to były takie kosze przy przebieralniach poprzebieranych kolekcji i tam ją wynalazła)

A ja mam wszystko ubiegłoroczne! Mam taki DOROCZNY plan, że każdą rzecz MUSZĘ założyć, bo wtedy ma sens jej posiadanie!

<><>

Opowiem Wam o niezłej odzieżowej akcji… Był koniec lipca, dzieci były z tatą, ja pomalowałam płot, schły mi paznokcie i zastanawiałam się CO dalej? Wzięłam telefon, a tam konkurs ALDI. Ułóż wierszyk i wygraj dresik, kuboty i bucket hat! Te ciucha z logami sklepów na mistrzostwo świata. Wszyscy w tym chodzą i nikt nie ma poczucia obciachu. No i zagrałam. No i mam nagrodę! PIERWSZĄ! Czyli strój na jesień TEŻ już mam! 🙂

Coat routine

Brzęczała mi Lilka, że NIE ma kurtki na wiosnę. Fakt, panna na jesieni donaszała żółtą po Łucji… Odbierałyśmy w sklepie przesyłkę, byłyśmy tam we dwie, no i zajrzałyśmy do sklepu. I ona powiedziała: CHCĘ płaszcz. W sensie nie kurtkę, nie ocieplaną bluzę, a… PŁASZCZ!

No i dostała!

To ważne wydarzenie, bo co roku, na MOJE urodziny, MOJA mama kupowała mi płaszcze. W ubiegłym roku dostałyśmy z Lilką jakieś drobne na Rzym, ale zawsze wcześniej był to właśnie PŁASZCZYK. Mnożyły się w mojej szafie, jeden obok drugiego i co dekadę robiłam w nich czystki. I wygląda na to, że i ja zaczynam mój cykl płaszczykowy z córką 🙂

Nr 1- Sinsey 🙂

Co przywieźć z Niemiec?

Źle się podróżuje podczas pandemii. Już wcześniej zniechęcały lotniska z rozbudowanymi procedurami bezpieczeństwa ->mini porcje kosmetyków, ściąganie butów, bluz i kurtek przy przejściu przez bramki, kontrola osobista (w Niemczech to chyba już na każdym lotnisku standard) i niemożność wniesienia żywności, co przy tanim podróżowaniu i podręcznych bagażach wyklucza kupowanie żywności regionalnej. No, ale TERAZ mamy również wielostronicowe formularze wjazdowe i kontrolę certyfikatów WSZĘDZIE. Na chwilę obecną by wejść do SKLEPU w Niemczech musisz okazać certyfikat z TRZEMA szczepieniami, lub ważny test ORAZ dokument tożsamości. Przy takiej grupie jak nasza robi się z tego procedura 10 minutowa, bo przecież te certyfikaty są dla każdego kraju ciut inne i zanim ten sprzedawca to rozkminił to chwilę trwa. Ponadto w galeriach handlowych są patrole mundurowe sprawdzające maseczki oraz losowo certyfikaty… Zniechęca by w ogóle gdzieś wchodzić, nie?

No zniechęca… ALE nie musieliśmy się martwić jak to wszystko to Polski wjedzie, więc przełamaliśmy się i coś tam kupiliśmy! 🙂 Doszło więc trochę osławionej niemieckiej chemii: głównie kostki do w-c, wywabiacze do tkanin i anty-kalki (i to są rzeczy DOSKONAŁE), trafiłyśmy to wspaniałego sklepu z artykułami do rękodzieła, który był ogromny i się przechodziło od sekcji szycia, zdobienia papieru, elementów styropianowych, drewnianych, materiałów, figurek i końca widać nie było. Cudowne miejsce, gdzie musicie zajrzeć. Było to podziemiach galerii Europa Passage w Hamburgu i nazywało się Idee- Creativmarkt. Poza tym tradycyjnie zajrzałyśmy do Rossmana, który jest dużo skromniejszy niż u nas i nie ma takiej różnorodności marek (u nas jest morze takich małych rzemieślniczych firm a tam ich nie ma), ale za to jest flagowym sklepem Isany i tę Isanę też z dziewczynami uzupełniłyśmy (sole do kąpieli, kremy do rąk, mini odżywki do włosów na kolejne podróże). Trzecim miejscem było DM, które rusza w Polsce (pierwszy sklep będzie we Wrocławiu), gdzie obok chemii, panny kupiły maseczki do włosów flamingi, które są hitem netu, a u nas ich nie ma, a im szykują się liczne towarzyskie urodziny, pomadki do ust i kilka brązowych lakierów do paznokci.

I tyle! Bardzo ładne były sklepy z pamiątkami i takimi ozdobami domu, ale konieczność przechodzenia przez kontrolę jednak mocno nas zniechęcała. Odzieżowo na tym wyjeździe królowały bluzy, a ponieważ panny noszą M, to każda z nas miała po prostu jedną na sobie i po dwie w torbach i po prostu je sobie wymieniałyśmy. Bluzy dziewczyn nosił również młody!

A i STRACILIŚMY jedną czapkę, bo gdzieś mi zginęła na lotnisku w Monachium… Znaczy się, chyba wrócimy? 🙂

W tym sklepie fajne były (NIE weszłam tam) vintage blaszki na drzwi. Zresztą takie niemieckie plakaty z lat ’60 też były extra!
BLUZA JEST!
W Muzeum Przypraw doszły też przyprawy: pieprz, mieszanka do Złotego Mleka i mix z mango do granoli
A w królestwie marcepanu: marcepany!

I nieuchronny ZNAK wiosny… Krokusy na północy już SĄ!

„Miętkość” kolejnego roku pandemii

Zimowe wyprzedaże ZAWSZE mają bardziej oczywistą datę rozpoczęcia i gdy się zaczynają nie sposób to przegapić. ALE taki np. H&M rozpoczął w tym roku wcześniej i Łucja swoje finansowe zasoby wypstrykała właśnie tam… To dość wygodne, że OBIE panny są już w zbliżonym do mojego rozmiarze i chociaż od dawna było tak, że COŚ sobie pożyczały, to ostatnio i ja do ich szaf zaglądam (głównie bluzy i sweterki). Łucja jest fanką beżów i brązów, a Lilka lubi ZDOBIENIA. Moja mama się śmieje, że to w rodzinie dziadka kobiety lubiły koronki i falbanki, ale dobór tych elementów jest spójny, a efekt końcowy dopracowany. Powtórzę to co już mówię od jakiegoś czasu: fajnie jest mieć duże dzieci, które wiedzą co chcą. Same sobie kupują i same sobie wybierają.

Na TYCH wyprzedażach CHYBA nic nie kupię… Potrzebuję zimową kurtkę, lecz wygląda na to, że zamówię z alika. Wymyśliłam sobie długą białą i pikowaną kurtkę i TAKICH nie ma. Widziałam cudowną w Mohito, lecz jest w kolorze pudrowego różu, który to mi nie pasuje do żadnego posiadanego szalika. Był też problem z kurtką dla młodego. Gdy na początku grudnia wyjęłam tę, w której chodzi TERAZ zobaczyła, że nadgarstki ma gołe a pupę zasłoniętą do połowy… DOBRA, synu – powiedziałam – Teraz to już czekamy na wyprze. ALE okazało się, że ta co mu się spodobała w Zarze nie dotrwała. Znalazłam kolejną, która gdzieś w którymś sklepie MIAŁA być, lecz tam już jej NIE było i zmieniłam koncepcje…. Na insta zobaczyłam czyjeś dziecko w czerwonej kurtce i pomyślałam, że przecież też są INNE sklepy!! Poszukałam naprawdę chwilę i JUŻ jutro mam odebrać nową kurtkę w Smyku. Strasznie się cieszę, że na Sylwestra będzie już mieć nową!

2021?

DOBRY!

  • Tendencja: To znowu rok dzianinowy, chociaż Łucja ma RÓWNIEŻ sporo jeansów. Ale kochamy rzeczy MIĘKKIE i wygodne. Rok temu zachwycałam się sztruksem, teraz bardziej bym poszła w stronę włóczek noszonych nawet latem.
  • Marka: Medicine – żadna to nowość, znaliśmy ten sklep już od dawna, ale uwielbiamy ich szale, czapki i szaliki. WSZYSCY je mamy, pod choinką każdy miał przynajmniej jedną tego typu rzecz w prezencie. Mieszko ma ich komin ( i czapkę), ja i dziewczyny szale i szaliki, a nawet dziadka i Diabla, który w tym roku zarobił od nas prezent, też w to ubraliśmy.
  • Wzór: na pewno nie groszki, paski i kratki. Tak jak myślę o nadrukach na t-shirtach, to jeżeli nie idą w gotyckie klimaty, to wykopują vintage wizerunki. I te sploty na swetrach albo naszyte kwiaty… Czyli może retro?
  • Odkrycie: sekcja dziecięcych butów w Zarze. Numeracja jest do 39?, czyli spokojnie można tam się ubrać. Liliana wybrała tam sobie błękitne kozaki i pierwszy raz od zawsze jest zachwycona swoimi butami zimowymi.
  • Kolor: lubiliśmy rzeczy jasne. Liliana w ogóle ubiera się na biało-błękitno, Łucja nawet w środku błotnego listopada nosiła beżowe spodnie, a i Mieszko od jasnego nie ucieka. Nabijamy się z Łucji, że dwa lata temu zawaliła cały dom musztardową odzieżą, ale czekolada z kremem chyba będą bardziej uniwersalne. A kupując teraz kurtkę dla młodego odrzuciłam granaty, chociaż ładne, bo chciałam, żeby BYŁO go widać.
  • Biżuteria: mam znajomą, która robi biżuterię z kamieni. Bardzo dobrze to się zgrało z upodobaniami dziewczyn. Łucja parę razy zabrała moje pierścionki, ale poprosiłam ją by tego nie robiła. W ZAMIAN kupiłam jej kilka pierścionków z kamyków i takie też dostała pod choinkę Lilka. Noszą, lubią.

2022?

NIE szykuje nam się żadna galowa impreza. Lilka będzie miała egzaminy, ale zestawy różne mamy już utworzone przez Łucję. I Lilka potrzebuje butów na wiosnę. Łucja potrzebuje plecak do szkoły, na drugi semestr, bo rozwaliła ten który nosi obecnie. W fazę szybkiego wzrostu weszły maluchy, czyli młody nie będzie miał kurtki na wiosnę… Odzież dla Lilki jest mniejszym problem, bo ona lubi rzeczy kusawe, getry i liczne warstwy. Przed Rzymem kupiłam sobie doskonałe buty w Lasockim (skórzane czerwone tenisówki), ale noszę je teraz do szkoły jako zmienne. Pewnie je zatłukę i potrzebne będą kolejne.

Cała trójka. BIAŁA Lilka (szalik z Medicine SAMA sobie kupiła), Łucja w wersji BUNT (*tych fotek z placem to mam DUŻO –btw. panna maluje paznokcie na brązowo i oczy – OBIE się ze mnie nabijają, że ja NIE umiem…) oraz Mieszko w za małej kurtce (ale też kominie i czapce z wiadomego sklepu)!

Pastelowe lato

Poranki już są jesienne. Niby dopiero połowa sierpnia, ale gdy idę rano z Bibs to w japonkach czuję chłód od ziemi, który nie jest już rześki, lecz wrześniowy… Może lepiej jest jednak TAK planować wakacje, żeby wyjeżdżać pod koniec lata? Gdybym miała znaleźć temat tego co nam dochodziło na letnich wyprzedażach to była to DZIANINA. Krótkie spodenki, kamizelki, sweterki. To pokłosie wiosennej kolekcji, którą dopiero na letnich wyprzedażach dopadłyśmy. I w sumie to chyba pierwszy rok, kiedy więcej nam doszło podczas odwiedzin w sklepie niż kurierem. Mało sukienek, Łucja ma GÓRĘ jeansów już do szkoły i wyjątkowo fajne letnie buty. Ważne: Lilka kupiła sobie w Sinseyu dwie wielkie oversizowe marynarki, które chce mieć już na egzaminy. Marynarki są super, były po 29 i 39 PLN i pewnie będę je sobie od niej pożyczać!

To LATO to również nowe przepisy związane z wysyłką do Unii towarów kupionych gdzieś poza nią. Słabe to, ale ogólnie wszystko robi się droższe, wszyscy łatają dziury budżetowe, ale CAŁY czas Alik bywa przydatny. Moim zdaniem to spory cios w ogóle w handel bo przecież już ani kosmetyków z Korei sobie nie zamówię, śniadaniówek z Japonii czy rzeczy do domu ze Stanów… Btw. a co z zakupami z Wysp Brytyjskich? Do sprawdzenia, chociaż te chińczyki bolą najbardziej.

Łucja zamarzyła sobie TRAMPKI do szkoły. Tej nowej. LECZ jak mi pokazała, ile to takie cudo z gwiazdką na kostce, kosztuje stwierdziłam, że zamawiam z Chin. Aby uniknąć CŁA najlepiej zamówić z cłem JUŻ opłaconym. W tym celu wybiera się przesyłkę Cainiao (lepiej) lub AliExpress Standard Shipping (kwota cła jest doliczana gdy towar jest w koszyku i przy zamówieniu jest faktura, którą można pobrać). Przesyłki te odprawiane są w innych krajach UE i do Polski trafiają już jako unijne i odprawione. Zobaczymy czy metoda zadziała, na razie paczuszki przechodziły bez problemów, a teraz czekam na TE trampki i plecak. Obie rzeczy mają być do 13-go września, ale zakładam, że najbliższe pół roku to będzie spory chaos z tymi cłami.

Sweterek, spodenki, kamizelka i jeszcze top Łucji. Wszystko sweterkowe 🙂 Btw. Caif Cafe to fajna nazwa. Po rosyjsku CAIF/Kajf to przyjemność. „Ławit kajfy”, to przeżywać coś przyjemnego.
  • Łucja, dam Ci te spodenki. To L ale jakaś taka za hot jestem w nich.

Lilka na to weszła:

  • Czyli po prostu się w nie nie mieścisz.

True 🙂 I te z góry i te z dołu były moje, a teraz już są JEJ 🙂

Co jeszcze się działo? Dwa lata temu na końcówce wyprzedaży odkryłam, że męskie działy w sklepach są pełne towaru. Kupiłam wtedy górę t-shirtów dla młodego na ZAŚ. Cały czas są za duże, ale Łucja w tym roku je przejrzała i jakaś połowa wylądowała w szafie dziewczyn. Co więcej na wyprzedażach od razu na ten dział męski podeszłyśmy. Lila kupiła sobie różową koszulkę z bananami, a Łucja ceglastą z rysunkiem nagiej kobiety i napisem Acapulco Gold. Tę też koszulkę nałożyła na spotkanie klasowe. Gdy wychodziła zapytałam ją:

  • Gdyby ktoś Cię pytał, to wiesz co to takiego Acapulco?
  • Co to takiego?
  • To miasto w Meksyku. Kurort. Słynny.
  • A Gold?
  • Pewnie nazwa plaży. Sprawdźmy to, żeby nie było przypału. Czekaj…. MAM: Acapulco Gold jest to odmiana marihuany o bardzo wysokiej zawartości THC dochodzącej do 24% oraz niskiej sile działania CBD…
  • Świetnie. 🙂

Także lato, lato i po lecie. Na przyszły rok jesteśmy gotowi! Młody dostał sporo spodenek, wszystkie kupowane na zapas, czyli do połowy lata starczy. Łucja tych jeansów to ma do emerytury, a Lilkę czeka naprawdę ciepła zima, gdy pod te dzianiny powkłada rajstopy i golfiki… Kolor 2021? Pastelowy!

Pamiętajcie, że 24-go ruszają wyprzedaże!

nic nie potrzebujemy, ale może podskoczymy z pannami za tydzień, po jakieś krótkie spodenki!

Podoba mi się w nowym pokoleniu taka otwartość na inność. Wiem, że nie wszędzie tak jest, ale w tej mojej bańce, jest ona duża. Tolerancja jest wygodna i niestresująca dla wszystkich. Wyobraźcie sobie, że na egzaminy klas ósmych, jeden chłopak postanowił przyjść w spódnicy. Takiej eleganckiej. WOW!!!. Nie dlatego, że czuł taką potrzebę queru, ale skoro dziewczyny szły w garniturach, do dlaczego chłopaki nie mogą pójść w spódnicach? No właśnie: no bo dlaczego nie? I to, że niezależnie od płci używają kremów, dbają o cerę i paznokcie (kolorowe, na ogół czarne mają czasem TEŻ chłopcy), to TEŻ jest fajne. Jak czasem rano jadę i ich mijam to jest ta młodzież piękna.

Miałam w tym roku problem z materiałami dla uczniów po rosyjsku. Angielski jest w necie rozpracowany cudownie. Natomiast z tym rosyjskim to była katastrofa. Też mogły by być filmiki o dzieciach z Czeczeni, które żyją teraz w bezpiecznym miejscu, też mogły by być jakieś rozmowy ze skater-ami, czy cokolwiek. To CO jest, jest sztywne i pompatyczne. Pomijam już, że chciałam ich nauczyć czytać i rozumieć i nie ma podręczników, które NIE zakładały by, że możesz NIE chcieć uczyć się przez pierwsze pół roku kaligrafii. Ale nie o tym chciałam… Trafiłam na filmiki, gdzie kobiety/nastolatki wkręcają mężczyzn/chłopaków. Obejrzałam, bo myślałam, że może tam coś znajdę, ale tam w każdym pojawiał się zwrot: Przecież jesteś MĘŻCZYZNĄ. I nie wiesz co masz zrobić? I to „Wy wied’ mużczina”, mnie strasznie irytowało. Gdyby Mieszkowi ktoś tak powiedział, on by odpowiedział: No, ale Ty jesteś kobietą. Albo: I co z tego? Przeszkadzało mi więc w tych materiałach takie przypisywanie do roli określonej przez płeć. Wydawało mi się to TAK archaiczne, że nawet mnie to nie bawiło.

<><>

Wyżej: TRZY odsłony egzaminacyjnej Łucji. To co doszło nowe,to błękitna dzianinowa kamizelko-sukienka, a białe spodnie po środku (matma), były kiedyś moje. Do wąskiej sukienki w paseczki były jeszcze białe rajstopy i do każdego ze strojów były białe adidasy. No cóż, któryś z tych strojów będzie na rozpoczęcie, a za rok przejrzymy je szukając kompletów dla Lilki!

Niżej: przypomnienie jak to z tym kostiumami ma być w tym roku 🙂 Ja formą nie gotowa, ale gdzieś to mam!

Jest taka okazja, kiedy można się ubrać na biało i NIE jest to ślub!

Spotkałam koleżankę Lilki. Dziewczynki czasem wyprowadzają swoje psy i Tola to taka komunikatywna panna. I ta Tola z jakąś inną coś kręciły telefonami… Zapytałam, czy robią live-a?, a ona na to, że wrzucają nowego tik-toka. Przekazałam to potem w domu Lilce oraz dodałam, że NIE wiem z kim była, bo to to DRUGIE było w kapturze i nawet płeć trudno określić… Lilka natychmiast to sprawdziła i mówi: Ach, ONA była z Judytą! No i szok, bo ta Judyta, to taka bardzo ładna i drobna blondynka, która teraz wygląda zupełnie inaczej! Lila mi pokazywała jej profil i w życiu bym jej nie poznała. Włosy zafarbowała na ciemno, pod oczami maluje sobie mangowe worki, a nos i uszy pełne są połączonych ze sobą kolczyków! Ogromny szacunek do rodziców, że pozwoli jej na to, ale to ILE musi się dziać w takim 13-letnim dziecku, żeby tak się zmienić??? Rodziców zresztą znam i to jedne z bardziej pozytywnych i mądrych osób w moim świecie, dom mają ciepły i czysty, jest pies, jest rodzeństwo i jakiś taki ogromny sprzeciw u dziecka. Powiedziałam więc dziewczynom:

  • Kupię Wam te sukienki na komunię Mieszka. Mogą być te z Zary… Za to, że tak mam z Wami łatwo. Nie za to, że jesteście normalne, bo Judyta też jest normalna, ale za to, że jesteście ZWYCZAJNE.

I kupiłam. To NIE było konieczne, bo pod hasłem: STRÓJ na komunię Mieszka, JEST już kilka strojów. No ale, w pandemii wyjazd do hebe jest wyprawą do teatru, a co dopiero KOMUNIA. Ja TEŻ kupiłam sobie sukienkę. Miałam upatrzoną inną, ale doszłam do wniosku, że jest dość droga, więc wzięłam dwie inne, które razem kosztowały mniej niż tamta… Pogoda na ósmego maja ma być średnia, więc i tak może być tak, że będziemy kombinować z żakietami i rajstopami!

Moje są dwie pierwsze (Mohito), trzecia jest Łucji, czwarta Lilki! – Fotki ze stron sklepów!

Pływać w płetwach w końcu potrafi…

Przekręciłam się na łóżku Mieszka, grając w tą straszną grę, którą mi zainstalował i mnie olśniło. Młody z Lilką coś budowali z klocków na podłodze, a ja wykrzyknęłam:

  • Potrzebujesz TEŻ buty na Komunię!
  • No tak – przytaknęła Lilka – Nie może iść boso. To my byśmy mogły, bo miałyśmy długie sukienki.
  • ALE WY miałyście przecież buty!
  • Mówię teoretycznie.

A jakoś tak sądziłam, że wszystko mam poukładane! Komunia za miesiąc, organizacją zajmę się w połowie kwietnia jak będzie wiadomo co z obostrzeniami a pod komżę będzie miał koszulę ze spodniami, a nie pełny garnitur. Koszulę zamówiłam z Reserved, spodnie chciałam z Zary, ale nie było czarnych, więc wzięłam z Allegro (btw. pakiet smart, dzięki której przesyłki są za darmo, jest w tej chwili bezpłatny – 12 przesyłek rocznie, czyli tyle ile potrzebuję) i naiwnie sądziłam, że mam wszystko… A to przecież buty też potrzebne! Zamówiłam szybko z CCC (zamówienie z soboty, właśnie dostarczył kurier – brawo!), ale są za DUŻE… Młody nosi 34, więc wzięłam 35, żeby były też za rok, ale to jest taka płetwa, że to za kilka lat będzie dobre. ALE nie wymieniam. Jeśli otworzą mi sklepy podjadę wymienić, ale JEŚLI nie otworzą, to NIE zamawiam kolejnych…

<><>

Łucja na PRÓBNYCH. Wklejam, bo to nam się przyda, gdy będziemy kompletować strój dla Lilki. Przekopałyśmy garderobę, pierwsze trzy zestawy wytestowałyśmy TERAZ (w marcu), kolejne trzy będą na egzaminach ośmioklasisty w maju. Zdjęcia są jakie są, to były wczesne poranki z dużą ilością nerwów w tle. Spodnie miała na matmie, pierwszą spódniczkę na polskim, sztruksową na angielskim!

Ja też rezygnowałam z własnego ja, żeby tylko uznali mnie za swoją.

-„Dzieci z Dworca Zoo” – doskonały jest ten serial. Burzą się na grupach filmowych, że to nijak ma się do książki, ale może i dobrze. Jest to po prostu dobre do oglądania!

Co roku Wam przypominam, że ósmy marca to taki dzień w Rosji, od którego KOBIETY zaczynają nosić spódnice. Ja zaczęłam w tym roku od 1 marca! Mam morze wełnianych sukienek i zdałam sobie sprawę, że nikt oprócz mnie nie widzi między nimi różnicy. To tak jak jedna moja znajoma, która nosi tylko rzeczy czarne i czasem się mnie pyta: Co będzie lepsze? To czy to? I ja jej wtedy odpowiadam: Ale wiesz o tym, że OBIE te rzeczy są czarne? A ona mnie się pyta: Nie widzisz różnicy? Przecież są różne! Moje wełniane sukienki są szare lub niebieskie. Mają dekolty w serek i opadające ramiona. Mają ukośne doły, albo ściągacz pasie. Wszystkie są miękkie i KAŻDA jest mi potrzebna…

W środę założyłam granatową. Trochę się zrobiła za mocno wyciśnięta, więc by odwrócić uwagę od kusowatości założyłam getry. Weszłam do szkoły, przy drzwiach mamy kuchnię, akurat zagotowywała się woda, wzięłam kubek zalałam zieloną herbatę SOBIE i nalałam wodę do kubka, który stał obok czajnika. Z kubkiem siadłam w pustej sali, bo pierwszą lekcję miałam zdalną. Po chwili wparowała szefowa.

  • Objechałam Alka! Słyszałaś co powiedział?
  • Nie. Zalałam Ci herbatkę w kuchni.
  • Dziękuję. Powiedział: Ale dupa!
  • Aha.

No i jednak TO jest zabawne 🙂 Tymczasem myślę już o Zajączku! Byłam z moimi dziewczynami na zakupach i coś wspaniałego, bo po tym rocznym marazmie w segmencie odzieżowym, kolekcja wiosenna jest cudowna. Załadowana pastelami, rombami i cukierkową symetrią. Panny były zachwycone! Wysłałam im linka, żeby popatrzyły CO im się podoba, i JEŚLI będą midsezonowe wyprzedaże w połowie marca, to MOŻE coś od Zajączka dostaną!

Także TAKIE są WIOSENNE plany, a tymczasem naładowałyśmy baterie kawą! 😀

Jak Ty dobrze wiesz, czego chcesz!

Liliana do mnie. Weszłyśmy do sklepu, zobaczyłam sweterki, które uznałam za idealne, więc od razu wzięłam DWA (w RÓŻNYCH kolorach). Były przecenione, ale najlepsze, że gdy dzień później pokazałam się w jednym BABCI, Lutka sama wybrała się do sklepu by kupić sobie IDENTYCZNE :))

Podsumowania zawsze zaczynałam robić w przerwie pomiędzy świętami, a Nowym Rokiem. Czekałam na paczuszki z wyprzedaży i mogłam sobie zacząć sumować ten rok. ALE wyprzedaże już trwają. Zapowiadany na Boxing Day początek lock-downu zaskutkował tym, że sklepy ruszyły wcześniej. Łucja z sanatorium, wyposażona w swoją kartę kredytową i laptopa wypożyczonego ze szkoły 🙂 już ZROBIŁA zakupy. Dziś przyszły aż trzy paczki do niej, więc zakładam, że to CHYBA wszystko. Panna najchętniej wybiera Bershkę i Pull&Bear-a i takie właśnie napisy są na przesyłkach. Będzie miała co mierzyć, jak ją w końcu przywiozę z sanatorium! W marcu Lilka będzie miała lat 13-ście i też dostatnie kartę. Strasznie czeka na ten moment, bo i z Alika będzie mogła sobie zamawiać, albo nawet ze sklepów jak starsza siostra!

Jeśli chodzi o rekwizyty tego roku to bezsprzecznie wygrywa maseczka. NIE ma człowieka, który by żadnej nie miał. My ich KILKA mamy. Chyba najwygodniejsze są te proste -prostokątne, ale mamy też takie półokrągłe. Niektóre kupowałam, żeby weprzeć producentów, inne bo po prostu mi się podobały. No i doszło mi DUŻO sukienek. Nie pamiętam roku, gdy doszło by ich tak wiele. Tak jak rok temu, mała Bibi wymusiła na wszystkich krótkie spodenki (bo wskakiwała i zaciągała), tak w 2020 mam się czym pochwalić. Jak przejrzałam teraz sklepy i zrzuciłam do jednego kolażu to co mi doszło w ramach zakupów internetowych, to widzę, że SĄ podobne. Zielonkawe i dość kobiece. Cieszę się TEŻ, że mam gdzie je WSZYSTKIE nosić 🙂

Zara, Orsay, Reserved

Tak więc 2020:

  • kolor: zielony -> wyszło to samo -> kolor chirurgów, świeżości, maseczek.
  • odzież: sukienki
  • buty: adidasy/tenisówki -> podobno branża obuwnicza zaliczyła dół z obuwiem eleganckim, bo wszyscy przestawili się na BUTY WYGODNE.
  • nowości, które wg mnie przejdą dalej: sztruks (ja mam absolutnie cudowną koszulę, a panny spodnie)
  • biżuteria: doszedł mi szałowy steapunkowy naszyjnik z kopalni srebra, zrobiony ze starych górniczych zegarków i noszę go do tej sukienki w GROSZKI. Kiedyś pokażę, ale wydaje, że nurty biżuteryjne też idą w kierunku RZECZY dużych i WIDOCZNYCH. Może dlatego, że w tych maseczkach mamy węższy kąt widzenia?

W nadchodzącym roku szykuje się nam JEDNA impreza GALOWA i właściwie tyle. Trudno coś planować, albo życzyć sobie, by nowy rok był JESZCZE LEPSZY niż ten, bo trudno o mijającym mówić dobrze. Zobaczymy… Na pewno rację ma moja mama, że trzeba ŻYĆ, trzeba jeść, trzeba marzyć i trzeba czasem coś kupić. By wesprzeć gospodarkę i by gdy się to wszystko skończy, by COŚ jeszcze było. W sensie by coś przetrwało i by było do czego wrócić!