Kierunek: BUTY!

Kojarzycie odcinek Przystanku Alaska, kiedy pękały lody i wszyscy „tracili rozum”? Mieszkańcy krajów, w których nie ma mrozów nigdy nie zrozumieją co się może dziać z człowiekiem na wiosnę. Że wypuszczanie pędów i potrzeba przemiany obejmuje też gatunek ludzki…

Potrzebuję buty.
Dziewczynom też są potrzebne.
One ustawiły się z Carlosem na zakupy w weekend.
Pytanie, kiedy ja?

Pochowałyśmy zimowe kurty do szafy. Dziś rano obie panny przywdziały kamizelki. Nowe są bluzy.

  • Bluzy (jasno różowa i granatowa) H&M
  • Kamizelki włoski Upim
  • Spódniczka bombka też Upim
  • Różowe spodnie Lucy F&F
  • Arafatka Simple
  • Szal w paski YR

Ach, i jeszcze uważny obserwator dostrzeże, że moje znaczki Cath Kidston zmieniły klapę… Na klapy! 🙂

W krainie opasek

Ostatni raz u fryzjera byłam na samym początku stycznia. 12 godzin później ruszałam na porodówkę i pomna tego, że później to długo nie pójdę chciałam obciąć włosy.

  • Jeszcze? Może już?dopytywał się młody adept sztuki fryzjerskiej.
  • Jeszcze tniemy. I grzywkę tak do połowy czoła.
  • Na pewno?
  • Na pewno. Proszę się nie bać i ciąć. I szybko, żebym tu panu nie urodziła.
Pełen obaw posłusznie ostrzygł… Rzeczywiście było ciut za krótko, ale za to teraz jest prawie idealnie. Wyszło dobrze, bo wyprawa do fryzjera leży na razie w sferze marzeń (za długo by mnie nie było), a akurat rusza życie towarzyskie, a włosy nie są złe. Trochę przeszkadzają mi za długie boki, więc noszę opaski.
Część to jakieś kawałki materiału, część wygrzebałam z domowych zakamarków (tak jak ta niebieska, która ma na dolnym obrazku Lily), a kilka dokupiłam. Bo oczywiste, że dziewczyny również chodzą teraz w opaskach, więc potrzebowałyśmy ich więcej ;))

  • Opaska Allegro
  • Kurtka Zara
  • Biała bluzka Marks&Spencer
  • Spodnie Camieue
  • Naszyjnik sklep z craftem w hiszpańskiej Maladze

Jak się ubrać na Manifę?

Ma być kwieciście (to w końcu marsz kobiet)
I dobrze by było coś czerwonego (to w końcu ruch lewacki) :))
W klapę wpięłam kwieciste przypinki Cath Kidston, a na szyję szal w kwiaty.
To małe co mi się przewala przez ręce to Kobe Bryant.
Pamiętacie "Świat wg Garpa"? Matka bohatera też była feministką i ciągała syna po wiecach… ;))

  • Biała kurtka: Monnari
  • Chusta: z szafy, but Made in Russia
  • Zielony sweterek: Mango

  • Kobe: sweterek H&M
  • Koszulka w paski po siostrach: Zara
  • Brązowe ocieplane spodnie: Reserved

Sztuka wyboru

Nie mogę powiedzieć, że czegoś mi brakuje. Fakt, z trójką wyprawa do galerii handlowej to raczej samobójstwo, ale w sumie nie czuję, że nie mogę bez tego żyć. Mówimy oczywiście o takiej prawdziwej galerii z co najmniej dwoma piętrami sklepów i food courtem na trzecim lub w podziemiach, a nie szeregu sklepów przy spożywczym markecie.
Niestety tylko w takich miejscach bywa Zara. A tam właśnie Carlos postanowił sobie kupić kolejny gajer…

Początki nie były złe. Lucy była w przedszkolu, Kobe Bryan kimał w chuście zawieszonej na moim "torsie", więc do ogarnięcia był tylko kwiatuszek Lilly… Błąd! Nigdy nie lekceważ przeciwnika! 😉 Trzylatka pół godzinny pobyt w sklepie Zara postanowiła spędzić leżąc na podłodze, kopiąc w lustro i bucząc, że chce do domu.  Potem zaś przeżyła fascynację schodami ruchomymi (rzeczywiście u nas na wsi takich nie ma) i kolejne 20 minut zeszło na jeżdżeniu w górę i w dół. W tym czasie Carlos przymierzył ze 4 gajery, a kolejne 4 mi pokazał w kontekście, że może ten?
Gdy doszło więc do mnie i że może ja coś chcę wydusiłam tylko: że "Chcę do domu!" Kobe grzał niemiłosiernie, ja byłam cała mokra i chociaż mignął mi z daleka zachęcający żakiet, nie miałam ochoty rozmotywać chusty by go przymierzyć.

Aaalee… dotarliśmy do domu, ochłonęłam i doszłam do wniosku, że po niego wrócę, bo może jest tego wart 😉 Dziś więc skoro świt, zebrałam się i na godzinę wyskoczyłam.

Był i czekał na mnie. Granatowy z podszewką w paski, świetny z podwiniętymi rękawami. Będzie idealny na lato. Był też biały i czarny, ale ten wydawał mi się najpotrzebniejszy 🙂  Zobaczycie go w licznych wiosennych odsłonach! 😉

Ach no i na męskim chwyciłam w biegu kaszkiet w kwiatki. Też się  przyda! (oba fotosy ze strony Zary) :D.

Emu family

Jakoś tak nie mogłam się do tych Emu przekonać. Że w sumie to do czego ja mam je nosić, że to takie niby walonki i że raczej drogie…
No, ale marzły mi nogi w zimie, a znani mi posiadacze twierdzili, że grzeją.
W grudniu dziewczyny dostały quazi-emu pod choinkę. Znamy takiego Mikołaja 😉 który przynosi pannom bliźniacze stroje, co przy dwóch dziewczynkach zawsze wygląda nieźle. No, ale one też, chociaż wyglądały w nich świetnie, nie mogły się do nowych butów przekonać…

Zapadła więc decyzja,że kupujemy i dla nas 😉 W ten sposób zmotywujemy córy do nowego obuwia 😉 A jak już kupować buty z Australii to najlepiej tam… Wysyłka (może dlatego, że wliczona  cenę butów?) była ekonomiczna i udało nam się pobić czarny rekord czasu dostawy… Ponad 3 tygodnie!!! No, ale na pocieszenie ceny połowę niższe niż u nas 😀

Moja opinia o modelu Lo Stinger? No więc przede wszystkim stopa rzeczywiście nie wygląda w nich zgrabnie, więc trzeba pokombinować z górą. Szersze spodnie na bank odpadają. Mi najbardziej spasowały do rajstop i podkolanówek, które optycznie trochę nogę z tej "walonkowej" długości wyciągają. Poza tym rzeczywiście są super ciepłe i całkiem wygodne.
Ciekawe były stylizacje Carlosa, który zdecydował się na buty w kolorze brązowym. Będzie w nich pił piwko z sąsiadem przy odśnieżaniu :)) Nie mam niestety zdjęć, ale do gołych nóg (to w końcu są buty dla surferów) i spodni do kolan wyglądają świetnie. Na porę zimową wybrał jednak wariant klasyczny noszenia:

No i pełny mój strój, w jakim udałam się na imieniny do teścia 😉 Muszę się Wam pochwalić też  moją nową super-czapą, ale to kolejnym razem 🙂

  • Buty – Emu
  • Podkolanówki- Simple
  • Rajstopy-Gapa
  • Sukienka- włoski Blue Sand
  • Biały podkoszulek – Mango
  • Broszka kwiat –H&M

Btw
.na pierwszym foto są jeszcze dwie pary "śniegowców" po dziewczynach. W sumie to młody (nazwijmy go na blogowe potrzeby Kobe, w związku z koszykarskimi aspiracjami jego taty 😉 może je nosić. Przyszłej zimy. Jak się wszyscy wypuścimy w takich lansiarskich butach na miasto, to ulice są nasze ;0

Zimowe łupy

Usłyszałam kiedyś bardzo trafną opinię dlaczego zimowe wyprzedaże są kiepskie… Otóż wchodzisz do sklepu, gdzie kłębią się te szaro-burości i widzisz kolekcję wiosenną. I ona jest kilka długości ciekawsza!
Tym niemniej jednak, korzystając z tego, że Junior okazał się być osobnikiem nad wyraz bezproblemowym wyrwałam się na 45 minutowe zakupy do okolicznego malla.

Zaczęłam od Reserved: dwie bluzki w pasy (biała w ciemne i granatowa w białe)- będą idealne pod żakiety. Btw. wydłubałam je dzięki mojej mamuśce, która kupiła sobie takie same parę dni temu.
Potem było Orsay, gdzie były super żakiety w groszki, ale jako, że chwilowo nie potrzebuję, a to już wiosenna kolekcja była, to nie kupiłam.
Potem Etam, gdzie zaopatrzyłam się w spodnie od piżamy w matrioszki, idealne dla kobiety w połogu ;), fikuśne majtki i wyczesaną kosmetyczkę w groszki.
I zakończyłam na Camieu gdzie były bluzki podobne do tych jakie nosiłam całą ciążę (więc oczywiście ich nie kupiłam).

A potem nastąpiła zmiana warty z Carlosem, który w międzyczasie przejrzał stronę Zary i znalazł spodnie swoich marzeń… :))

Czy Ty nawet jak siedzisz w domu musisz wydawać pieniądze?!!?

– Carlos
Niezmiennie zdumiewa mnie prędkość dostaw zakupów z netowych sklepach z Wysp. We wtorek przeczytałam artykuł o Cath Kidston. Znalazłam jej www i przejrzałam tę ukwieconą stronę idealną dla miłośniczek folku jak ja 🙂
Potem przez dłuższą chwilę dokonywałam procesów decyzyjnych…
Następnie wykonałam kilka kliknięć i po 12 godzinach (czy wiecie, że dziś kurierzy też jeżdżą?!) otrzymałam przesyłkę.

Takie zakupy na spróbowanie marki:
Zawieszki do walizek, dwie parasolki (drugą nieobecną na foto dziewczyny już przejęły 😉 torebka i przypinki w kwiatki… Wszystko mi się podoba, chociaż hitem będzie chyba mini-parasolka 🙂 Super wydają mi też się np. etui na laptopy…

I tego nam wszystkim życzę w nadchodzącym 2011!!!
Żebyśmy zawsze niezależnie od środków, czasu i okoliczności, nawet gdy przygniata nas wielki brzuch, a portfel świeci pustkami 🙂 mogły realizować nasze stylistyczne i odzieżowe fantazje! 🙂

Szkocka, czyli mój sposób na 9miesięcy w trzeźwości

Pamiętacie noc wyprzedaży w outlecie obok, kiedy młody zarobił swoją pierwszą bluzę (w lewki bodajże…)? Weszłam też wtedy do Vero Mody. Wisiał  tam z metr naprawdę fajnych żakietów. w czerwoną kratkę… Gdy przymierzyłam stało się jasne, jak tam trafiły.
Rękawki były tak długie, że zakrywały mi całą dłoń! Ale, ale, ale… od czego ma się krawcową 😉 Cena była zachęcająca, więc odstałam swoje w mega-kolejce do kasy i nabyłam :)) Po debiucie pracowym czekał na swój dzień pod koniec grudnia.

Nie da się przejść Świąt bez kratki. Na trzy dni przynajmniej jednego kratkę założysz 🙂

  • Mój żakiet – Vero Moda
  • Jasno-szara spódnica ciążowa – Allegro.
  • Ciemno-czerwony golf – Orsay
  • Sukienki dziewczyn – Cubus

Wiwat getry!


Getry
to ta część garderoby, którą  bardzo lubię ,aczkolwiek to chyba niestety pole popisu głównie dla małych dziewczynek i nastolatek. Mi wiele lat temu getry robiła mama. Były w różnokolorowe pasy i podobno je lubiłam.

Dziewczynom kupuję. Znalazłam zdolną dziewczynę i co roku zamawiam u niej kolejne 4 pary… Rysuję jej wzory i ona je robi 🙂 Na ogół na jesieni, ale w tym roku zabrałam się za to z pierwszym śniegiem 🙂 Kolejne będą granatowe z bałwankiem, ciemno-zielone z gwiazdą lub motylkiem, jedne turkusowe z kwiatkami i klasyczna pasiasta tęcza.

Pole popisu do noszenia getrów jest zresztą spore. To świetne ocieplacze łydek w strojach domowo-przedszkolnych, a na spacerach super – łączniki, chroniące przed śniegiem, między rękawkami i rękawiczkami. Wiwat getry! 😀

Nogi, nogi, ach te nogi

Głównym odzieżowym problem w ciąży jest mimo wszystko nie brzuch i kilogramy a… nogi

Łooo, matko, ta znowu o skutkach prokreacji :/
Obiecuję, że od Nowego Roku, będzie o czymś innym 🙂 Będzie o takich rzeczach jak nowa kurtka Sztywniary, albo apetycie na kocie okulary. Może rozwinę nawet temat lisów w stylu Dity 😉

Ale narazie to co mi chwilowo najbliższe.

Dlaczego nogi?

Bo rosną i puchną. Hmmm…. No, nie każdemu.  Znam jeden przykład osoby, która ma małe stopy i w ciąży jej nie urosły, ale mi rosną. Przy Lucy rozmiar stopy z 37 doszedł do 40-stu. Potem spadło do 38-miu i nie sądzę by kiedyś były mniejsze. Chrząstki w stopach to taki element, który jest używany stale.

Dlatego jeszcze suchą jesienią poszłam kupić buty, które byłyby niekoniecznie w moim stylu, ale na tyle uniwersalne, że te 3 -4 miesiące w nich pochodzę.
Najbliżej mam CCC – cenowo sklep pasował, odległościowo też, więc weszłam z zamiarem zakupu.

Były. Idealne. Do kostki (wyższe nie mogły by być, bo łydki w ciąży puchną) i zamszowe.
Podeszłam do sprzedawczyni i zapytałam:

  • Czy będą takie, tylko, że nie fiolet albo brąz, ale czarne?
  • Nie… Niestety nie ma.
  • A 40-stka?
  • Będzie.
  • Czy można je jakoś przyciemnić? Np. sprayem do zamszu?
  • Można. Ale nie wiem jak to wyjdzie.
  • Zaryzykuję 🙂 Ja na chwilę je potrzebuję :))

Wiem, wiem. Można było szukać dalej, ale drzemiący we mnie Adam Słodowy wykrzyknął: Super! Bierz je! Jest okazja zrobić nic z czegoś! 🙂

Etapy pracy po kolej:
1. Były sobie brązowe buty.

2. Pewnego razu spotkały czarny spray…

3. I stały się czarne jak ON…

Myślałam, że ich żywot zakończy się wraz z L4, ale jak spadły śniegi okazało się, że to jedyne w które się mieszczę. Dziś więc przeżyły wielki powrót. W połączeniu z getrami z H&M świetnie sprawdziły się na zimowym spacerze!