- Jutro masz imieniny?
- Nie.
- Bo jutro jest Justyny.
- Ja mam imieniny 26.
- Września?
- Tak. A urodziny dzień później.
- Jutro nie?
- No nie.
- Dużo tych Justyn.
- Dużo. Przypadkiem NIC mi NIE kupuj. Ja i tak więcej dostaję niż daję 🙂
Aale, skoro mi tak przypomniano, że nadchodzi moje święto, pomyślałam, żeby sprawić sobie prezent. Pamiętacie mój żółty płaszczyk? Był cudowny, ale jak wyjęłam go kilka dni temu z szafy, to okazało się, że to taka szmatka się zrobiła. Na dodatek za mała w ramionach… Podjechałam do pralni z pościelą i sprawdziłam za ile to mi wypiorą i wygładzą… Dużo, może więc by tak coś nowego? Bo to i tak nie wiadomo czy będzie dobre…
Tradycyjnie Mohito. Ależ mi się ten szary „swetro-trencz” spodobał! Szybko sprawdziłam on-line i chociaż to nowa kolekcja, to już nie ma pełnej rozmiarówki, czyli do wyprzedaży nie dotrwa… Decyzja była szybka. Btw. na klapie było lekko zaciągnięte, ale dostałam za to 10% zniżkę 🙂 I tak w klapie lubię ostatnio pinsy.

- Płaszczyk- Mohito
- Spodnie i granatowa bluzka w groszki – Orsay
- Buty- Zara
- Torebka- Simple

<><>
Przerzuciłam dziecięce ubranka. Na półki zimowe, a letnie do kufra. Bo upałów już nie będzie. Może będzie ciepło na t-shirta i legginsy, ale kombinezony i bluzki z gołymi plecami to już w tym roku się nie przydadzą. Dzieciaki odzieżowo są na nowy rok szkolny gotowe. Lilce może się przydać jakaś nowa spódniczka, a tak to mają wszystko. Łucja potrzebuje buty na jesień, a Lilce trzeba kupić adidasy na w-f. Pani zanegowała trampki, że w nich będą ją boleć nogi przy bieganiu i muszą BYĆ adidasy. Dziewczyny poradziły sobie z tym tak, że spotykają się w szkole i przekazują sobie buty na w-f 🙂 Patologia pełna.
I panny nie mają t-shirtów. Zawsze przeglądam to co JEST i te najfajniejsze t-shirty chowam na przyszłe lato, żeby nie nosiły POD coś, bo do kolejnego lata zatłuką. No i panny nie mają ani jednego. Tzn. Łucja ma jeden, który kupiłam jej na urodziny. Plus Lilce obiecałam puchówkę. Tyle odzieżowych planów na jesień 🙂






















