Po prostu… w spódnicy wygląda się zawsze lepiej!

Na fali wczesnojesiennych sukcesów zakupowych, obok spodni ciążowych kupiłam też sobie spódnicę. Ołówkową w kolorze jasno-szarym z szerokim elestycznym pasem. Szkoda, że bez halki, ale na ten krótki okres i tak super wypas 😉 Mała uwaga: w ciąży zawsze kupuj rzeczy większe! Nie wiem co mnie podkusiło, żeby wziąć M… Powyżej 70 kg z Ciebie już żadne M :/

Przydaje się. Spódnice na gumce dobrze spełniają swoją funkcję tylko do pewnego momentu. Poza tym brakuje wystarczająco długich (zasłaniających brzuch) gór.
A kolor? Jasno-szary dobrze wypada z błekitnymi koszulami… meża 🙂

Spódnica ma szlufki. W zestawie była z jasno-szarym paskiem, ale mi pasuje z czarnym. Pasek też mężowy 🙂

Koszula jest wzorzysta (w golfiarzy), marynarka (w high-schoolowym stylu) ma aplikację, więc jedyną dopuszczalną biżuterią wydawały mi się szare perły.

I jeszcze moja linia z boku. Imponująca, nie? ;)))))

  • Jasno-szara spódnica- J by C (Allegro)
  • Marynarka – Zara Basic
  • Koszula – Wólczanka Avangard

Spisek wobec męża (własnego)

Wykorzystując fakt, że Carlosa wywiało na dni naście, zabrałam się za rzecz przyjemną, acz wymagającą jego nieobecności.
Z dwóch półek na których leżały jego ubrania jedną zarekwirowałam. Jego odzież zagęściłam na pozostałej oraz  to co się nie zmieściło wyniosłam do naszej sypialni i położyłam na komodzie. Pustą zajęły ubrania młodego.
Cel ćwiczenia jest taki, że jak maż wróci będzie musiał się w końcu zabrać za budowanie szafy w naszej sypialni. Pierwotnie cel będzie odwrotny. Carlos wykorzysta sytuację do czystek w garderobie, którymi obejmie również gajery i krawaty.
To już było. Będzie rzucanie odzieży na schody ze słowami: To śliniak czy krawat? Albo: ten garnitur może i był modny… Pięć lat temu!

Ale nic. Przeczekamy. Bo kolejny krok to będzie UZUPEŁNIANIE utraconej odzieży i wtedy odkryje braki w powierzchni odkładczej…

Wracając do meritum. Ubranka juniora zostały wyprane, odpruto z nich metki, przejrzano (szczególnie część po dziewczynach, bo falbanki i księżniczki wyleciały) i wyprasowano. Kolekcję odzieży uzupełniają zabawki, które dziewczyny wybrały dla brata (też wyprane). Nie ma na zdjęciu krówki-samochodzika, który siostry specjalnie mu kupiły, bo  ferworze testowania czy się nadaje, gdzieś nam chwilowo zaginął.

Ach, no i został wybrany strój, który będzie pierwszy! 🙂
Pasiaste śpiochy z pociągiem ;))

Lily i śpiochy juniora:
Granatowa koszulka –  Gap (młody odziedziczy, bo młodsza z sióstr już wyrasta, a ciuszek jest ciągle w stanie doskonałym)
Śpiochy – F&F, czyli Tesco 🙂

Parę centymentrów za pupę

Robiłam ostatnio zakupy z mamą w centrum handlowym. My dwie i dziewczyny. Weszłyśmy do sklepu z bielizną. Ja, jako odwiedzający.Gość w muzeum. A w skali makro, czyli całej galerii handlowej, jako eksponat muzealny, przyciągający spojrzenia rozmiarami brzucha.
Sympatyczna ekspedientka, widząc rozmach mamuśki, wystartowała do mnie:

  • A dla pani mam wspaniały staniczek do karmienia…

Odpowiedziałam:

  • Nie, dziękuję. Przy trzecim dziecku ja mam już absolutnie wszystko 🙂

No bo mam. Nie mogę patrzeć na te wielkie rzeczy i nie mogę się doczekać, aż się ich pozbędę :)) Widziałam w lecie na basenie babkę. Fajne miała sztruksy. Zdjęła bluzkę, ja patrzę, a to spodnie ciążowe! A ona w ciąży nie była :/
Widocznie jej zostały i czasem nakładała…
Nie rozumiem tego. Moje wywalę wszystkie :))

Dziś patent ciążowy kolejny. Tunika.
Właściwie nie tunika, a sukienka, którą jeszcze ubiegłej zimy nosiłam do kozaków. Teraz brzuch ja "skrócił".
Noszę ją dwóch wariantach:

  1. szaro-fioletowym (korale Reserved, fioletowa bluzka Tatuum i szare spodnie ciążowe)
  2. niebiesko-szarym (niebieskie koraliki H&M, niebieska bluzka Mango i granatowe spodnie ciążowe)

A i sama tunika: Amerykański Express (www)

Patent NR 4 – Znajdź kogoś większego!

Jestem w tej komfortowej sytuacji, że moja mama kupuje ubrania na oko 😉 O fajne! A potem mierzy w domu i odkrywa, że coś jest za małe, albo za duże albo w złym kolorze, albo po prostu nie w jej stylu… Więc przekazuje to mi i na ogół mi się przydają! 🙂 Zwykle trafiały do mnie ubrania na Lutkę za małe, ale w tej ciąży dostało mi się też parę za dużych.

Letnie spodnie, parę bluzek i widoczny dziś gajer.
Guziki dopinam WSZYSTKIE, więc nic mi więcej do szczęścia nie trzeba.
Był pewien problem z topem. Niebieski w paski już znacie, ale ponieważ spodnie są niskie wystawał brzuch. Pod spód więc poszedł t-shirt w paski (po mężu). Na szyję sznurek z charmsami, który miał rozładować formalność stroju i nadać mu trochę  marynarski klimat.

Garderobę rzeczy za dużych/ wypożyczonych/ po kimś, uzupełnia płaszcz z futrzanym kołnierzem (też po mężu). Kołnierz był dołączony do płaszcza – można go odpiąć, ale wtedy widać, że ramiona są za szerokie 🙂

  • Ciemno-szary garnitur- Simple
  • Bluzka w paski – Camaieu
  • T-shirt w paski (pod spodem) – Marks &Spancer
  • Płaszcz- rzymski Hamilton
  • Granatowy sznurek – Reserved
  • Buty – CCC (o nich będzie wkrótce więcej)

Jak prawidłowo nanieść termiczną aplikację?

Stylistyka odzieży dziecięcej rządzi się swoimi prawami. Z jakiej byśmy super bawełny nie kupili ubranek najbardziej ukochane będzie to jedno. Sztuka w tym by uatrakcyjnić wszystkie, a przynajmniej kilka.
Całe szczęście różnego rodzaju ozdobników jest sporo. Mamy naprasowywanki, cekiny i cyrkonie z klejem oraz aplikacje termiczne. Wystarczy tylko przygnieść na 20 sek gorącym żelazkiem (nie przesuwać!) i gotowe.

I teraz najczęściej popełniane błędy przy nanoszeniu:

  • Wzór jest na złej wysokości -> przykład: różowa bluzka Lily. Kot z Alicji w krainie czarów powinien być troszkę wyżej, a nie tak jak wymierzyłam na środek.
  • Nanosząc wzór nie uwzględniliśmy wzoru materiału -> przykład: bluza w fioletowe pasy Lucy. Kotek ma ciemne oczy i wylądowały na ciemnym pasku. Wystarczyło przesunąć o 5 minimetrów w górę i było by dobrze.
  • Wzór się nam przekrzywił przy nanoszeniu -> przykład: fioletowa bluzka Lucy.

Na szczęście wszystkich tych niedoróbek dzieci nie widzą i efektem są zachwycone 🙂

PS do poprzedniej stylizacji:
Oddalony o setki kilometrów Carlos zajrzał na szafę, żeby zobaczyć jak mu się żona ubiera i zadał dwa pytania. Odpowiadam:

a)nie, spodni nie zapięłam – ani guzika, ani suwaka,
b) ostatni zapięty guzik w koszuli był zaraz pod biustem.

Dlatego też, Słońce, była mi potrzebna chusta 😀

You have federal agent ‚ s chic…

Haven, odcinek 4. Duke do Audrey w drugiej minucie.

Dzisiejsza wyprawa do fabryki zaowocowała wykorzystaniem urodzinowego prezentu od teściów: szala w kwiaty. Szale i chusty, podobnie jak biżuty i torebki to dobry prezent dla brzuchatych 🙂 Pole wykorzystania zdecydowanie rośnie 😉

Wieje dziś u nas strasznie i w ogóle nie mogłam ustawić aparatu, bo mi go zdmuchiwało :/ Więc foty są fragmentaryczne.

Ale po kolej z tego co widać:
Zielony wełniany żakiet – Simple
Biała bluzka – Cotton Club
Spodnie – Reserved
Szal/pas w kwiatki – H&M
Turkusowe buty – Simple
Czerwone korale z pestek – gdzieś z Kuby

Btw. Strój jest całkiem wygodny. Najmniej komfortowe były buty, ale o tym dlaczego za dwa tygodnie 😉

Patent NR 3, czyli jak zasłonić słonia tapetą w kwiatki

Prawda to znana jak świat, że jak chcesz odwrócić uwagę od czegoś (A), to zwróć uwagę na coś innego (B). W obecnym przypadku A to brzuch, a B to np. korale, czyli uwaga obserwatorów kieruje się na szyję i dekolt. I tu przy okazji małe odkrycie: najlepiej użyć korali nie dość, że dużych, to jeszcze asymetrycznych, albo przynajmniej różnokolorowych. Symetryczne nawet jeśli są w wyraźnym acz jednolitym kolorze brzuch tylko podkreślają.

Nie ma nic niezwykłego w dzisiejszym stroju. Bardzo chciałam założyć zieloną spódnicę, korzystając z tego, że jest na gumce i chwilowo jeszcze się w nią wbiłam. Do tego doszły brązowe kozaki i "tapicerski" żakiet sprzed paru sezonów.

  • Spódnica – Solar
  • Biała bluzka z niewidocznymi bufkami- Orsay
  • Żakiet w kwiatki – Reserved
  • Kozaki – Quazi
  • Korale- rzymski sklep z biżuterią o nazwie, której sobie nie przypomnę.

<><>
A ponieważ każdą teorię warto poprzeć dodatkowym przykładem, dodaję dwa z dni wcześniejszych 😉

Wyprawka dla juniora

W posiadaniu dzieci najfajniejsze jest ich ubieranie. Nie wiem do kiedy ta pasja się utrzymuje, ale w przypadku czterolatków/czterolatek jest wciąż aktualna. Nawet jeśli nie fascynowały nas lalki, odkrywamy w sobie zapał do grzebania w dziecięcych ciuszkach i komponowaniu miniaturowych zestawów. Ale jednocześnie jest to coś co robi się najrzadziej. Na rodzicach spoczywa cała masa banalnych wydatków typu: łóżeczko, pieluchy, wanienka, pościel czy środki kosmetyczne. Więc skoro rodzina i wszyscy wokół nas wyręczają w tym jednym elemencie, na ogół się z tego korzysta.

Po dwóch dziewczynkach, przyszły junior jest w tej ekskluzywnej sytuacji, że nie posiada garderoby. Ma bazę, bo nie przesadzajmy, że czerwony czy różowy bodziak zachwieje jego 2-centymetrową męskością, ale przydało by się coś extra…
Pierwsze ubranka kupiłam przypadkiem dwa dni temu. By Reserved. Trudna ta chłopięca stylistyka 😉 A napewno już zupełnie inna. Wybrałam niebieskości i brązy.

Wczoraj na zakupy zabrała mnie moja mamuśka. "Zaległe urodziny, nie masz w co się ubrać, spróbujemy Ci coś kupić". Nie udało się (odbiorę sobie zaproszenie na wiosnę ;), ale za to junior dostał dwa kolejne bodziaki, tym razem z Cubusa. Niebieskie paseczki i dinozaury. Rozmiar kupuję 56. Mniejszych nie będę kupować, bo to są stroje na dwa tygodnie. I ma po siostrach sztuk kilka (słupek po prawej).

No a dziś w outlecie co to mam go prawie pod domem jest noc wyprzedaży, więc dostał z Wójcika komplet z lwem. Pewnie będzie w sam raz na kwiecień- maj.

A skoro mam takiego odzieżowego bloga, to od razu wkleję wspomnienia wyprawkowe dziewczyn.
Pierwsza była Lucy. Zachowywała się w moim brzuchu jak Tarzan i płeć pomimo najlepszych USG, poznaliśmy dopiero w 8 miesiącu, kiedy nie mogła tak szybko się przemieszczać. Wcześniej chodziliśmy na szkołę rodzenia, gdzie jednym z punktów było ubieranie lalki w ubranko (nasze ubranko, dla naszego dziecka). Kupiłam więc na Allegro biały bezpłciowy komplet z misiem (ostała się z niego widoczna na zdjęciu czapeczka). Natomiast pierwszy strój, który nałożyła to były śpiochy z czerwonym napisem. Kolejne były śpiochy z wiatrakami, a pierwszy spacer był w stroju quazi koszykarskim (zapędy sportowe Carlosa).

Z Lilly było prosto. Już od połowy ciąży wiadomo było, że dziewczynka, a jako że babcia akurat jechała do Ameryki wyprawką była zza wielkiej wody. Pierwszy strój, jak przystało na Lilly, był w kolorze liliowym i miał na pupie falbankę!

Rozmowa z Lucy:

  • Będziesz mi pomagała ubierać Waszego braciszka?
  • Tak. 🙂

Obelix

  • Musimy podjechać do bankomatu i wybrać kasę na krawcową.
  • Moje koszule?
  • Mhm. Koszule i spodnie.
  • Jakie spodnie?
  • Moje spodnie. Kupiłam sobie trzy pary ciążowych.
  • Po co?
  • Bo się w nic nie mieściłam.
  • Jakoś w poprzednich ciążach nie potrzebowałaś.
  • W poprzedniej miałam dwie pary od Twojej siostry.
  • To po co jej oddawałaś?
  • Bo po drodze ona była w ciąży.
  • A po co Ci aż trzy pary były?
  • Dwie takie jak mam na sobie i sztruksy, które miały za długie nogawki.
  • Takie dresy? To mogłaś moje nosić! (Carlos jako fan sportów różnych ma dużo odzieży sportowej).
  • Nie, nie mogłam. Pomijając, że są za długie, to mają gumkę w pasie.
  • A te gdzie mają?
  • Pod biustem.
  • O Bosshe!!! Wyglądasz jak Obelix! 🙂

Zdecydowanie można przechodzić ciążę bez ani jednej sztuki odzieży ciążowej. Szczególnie jeśli tak jak ta z Lucy kończy się pod koniec lata. Nosiłam takie spódnice owijane wokół pasa, sukienki i japonki. Ale ciąża latem to kiepski pomysł. Nogi puchną, człowiek się poci i jest strasznie gorąco. Za to zimą konieczne jest uzupełnienie garderoby.

Zakup podstawowy to spodnie ciążowe. Odradzam ogrodniczki, bo w nich ma się wielki tyłek, a on i tak mały nie jest 🙂 Z ciąży z Lili zostały mi jedne ciążowe spodnie z H&M-u. Tym razem zakupy zrobiłam na Al. Za trzy pary spodni od polskiego producenta zapłaciłam mniej niż za tamtą jedną!
Dorzuciłam dwa topy z Camaieu i powstały uniwersalne zestawy domowe, które do tego stycznia zamierzam eksploatować maksymalnie! 🙂

Spodnie granatowe i grafitowe – Allegro.

Bluzka w pasy: biało-czerwona i biało-granatowa – Camaieu
Żółty płaszcz- Vero Moda

Magda S. o ubieraniu się w ciąży

Normal
0
21

"Każda kobieta będąc w ciąży
ma problemy z dotrzymaniem kroku modzie i jest to niestety nie do uniknięcia.

Zmieniająca się sylwetka,
częste opuchnięcia stóp i dłoni powoduje, ze kobieta w ciąży czuje się bardzo
nieatrakcyjna.

Warto kupić kilka rzeczy
specjalnie na ten okres – szczególnie, ze trzeba pamiętać o tym, iż nie od razu
po porodzie odzyskujemy dawną sylwetkę i taki ubiór przyda się też później. Z
doświadczenia wiem, że warto kupować takie rzeczy które są wygodne do noszenia
w domu np.: dzianiny, dżerseje i wszystkie ubrania z tkanin naturalnych i nie
gniotących się zbytnio.

Przyszła mama powinna dbać o
wygląd w dwójnasób według zasad stylizacji jakie obowiązują każdą kobietę. Mówię
tu o kolorach odpowiednich dla poszczególnych typów urody. Musi pamiętać o tym,
że zadbany wygląd sprzyja dobremu samopoczuciu co ma znaczenie dla prawidłowego
rozwoju dziecka.

Moda w tym sezonie wyjątkowo sprzyja ciężarnym kobietom. Od trzech
sezonów modne tuniki, suknie trapezy można kupić nie tylko w sklepach dla przyszłych
mam. Liczne posezonowe wyprzedaże pozwolą ubrać się tanio i klasą. W żadnym
wypadku kobieta nie powinna „odpuszczać”. Dobrym i sprawdzonym przez wiele pań
patentem jest korzystanie w tym okresie z męskiej szafy. Można założyć męską
koszulę z angielskim kołnierzykiem (na guziki) + leginsy + kamizelka od
garnituru. Noszenie za krótkich bluzek i odkrytych pępków jest już nie
modne  nawet u kobiet nie będących w
ciąży. Przy dużym brzuszku jest to po prostu w złym guście.
"

Uff… Na pewno jak przystało na wszystkie stylistki mocno ortodoksyjnie. Ogólnie się zgadzam, chociaż goły brzuch wystający latem parę razy mi się zdarzył. O odpuszczaniu nikt nie mówi, bo tego nie wolno robić w żadnej sytuacji, ale z całą pewnością można ciążę przejść bez dodatkowych zakupów… Ale o tym (zrobię Wam takie zakończenie jak w serialach 😉 za tydzień 😀
<<><>>

Dziewczynki w wieku lat czterech wchodzą w trudny okres, kiedy chcą się same ubierać. Nie chodzi o fizyczną umiejętność (ta przychodzi wcześniej), ale o "duchowe zaangażowanie" w wybór stroju. Okres to trudny, bo dobór jest chaotyczny, nie dopasowany do pór roku i żadnych zasad. Podobno nie należy tego blokować, bo to element rozwoju, ale czekam na moment, kiedy ta walka się skończy 🙂 Bo na razie co rano toczymy boje, dlaczego sweter nie może być założony na gołą skórę a na niego podkoszulek, dlaczego za małe spodnie należy przełożyć na półkę siostry, lub dlaczego letnia sukienka czy buty na jesień się nie nadają… I kryterium wg mnie to jest test, jak bardzo mogę zakombinować i przejdzie… Ja zresztą już się oswajam, gorzej znosi to Carlos, który lubi gdy jego dziewczynki są Tip-Top. 🙂

Narazie jednak Lucy w wersji Chińczyk 😉

Spódnica – Vero Moda
Welurowe spodnie i skarpetki Hello Kitty – F&F (czyli Teskosz)
Kamizelka i t-shirt – włoski Upim
Czerwone buciki – Nelly Blue (CCC)
Broszka: Filcowy kotek – Allegro