Zagipsowany outfit?

Problemy odzieżowe przy nodze w gipsie przypominają dylematy z okresu ciąży. Całe poranne kombinowanie toczy się wokół jednej części Twojego ciała oraz co byś nie zrobiła wszyscy wokół zobaczą właśnie TĘ część jako pierwszą. Na szczęście są to odmienne części i nawet jeśli moja garderoba nie uzupełniła się jeszcze w całości po ostatniej ciąży to zużywam teraz zupełnie inne rzeczy 🙂

1. Getry i rozciągliwe wełniane rajstopy. Bo nogi muszą być odsłonięte. Większości spodni nie przeciągniesz przez zagipsowaną kostkę, a jednocześnie spódnice nie są dobre, bo plączą się między nogami, a poruszanie i bez tego nie należy do łatwych. 

2. Wełniane i dzianinowe swetry w wersji midi! Przeciągasz przez głowę, nie utrudniają ruchu i na dodatek zapewniają ciepło.

3. Kamizelka! Moja to Mango. Miałam ją wyrzucić, bo w niej nie chodziłam, ale przydała się rewelacyjnie. Kurtka odpada, bo ręka nie zmieści się w kulę.

4. Wełniane getry/ocieplacze. To już kosmetyka, ale niezbędna. Chodzi o to, że w tych rajstopach widać różnicę w grubości nogi (czyli tak jak u mnie stopy i łydki), a getrami optyczną różnicę gubisz.

5. Spodnie dresowe Carlosa. Jako ostateczność gdy wszystko jest w praniu można takie zastosować. Suwak w nogawce i możliwość dopasowania w pasie.

A poza tym został już mi tylko tydzień, a oszczędności poczynione przez 6 tygodni siedzenia w domu są bezcenne :))

  • Czerwona kamizelka – Mango
  • Granatowa sukienka- Blue Sand
  • Granatowa chusta – nie mam zielonego pojęcia :/
  • Białe wełniane rajstopy – Calzedonia

Co słychać panie Tygrysie??

Centki? Błeeee… Jakoś wogóle nigdy się w nich nie czułam. Miałam kiedyś torebkę w żyrafę, potem fajną koszulę nocną w panterę i nie wzgardziłabym zestawem bielizny w tygrysa, ale ogólnie zwierzęce klimaty to nie mój świat. Kojarzy mi się z taniością, tandetą, półświatkiem i Beatą Kozidrak. Jak u mojego dentysty zobaczyłam czekającą pacjentkę w panterkowych leginsach, to więcej tam nie poszłam. No dobra, zlikwidował też płatność kartą, ale A+B odebrałam jako spadek jakości…

Za to małe dziewczynki w centkach wyglądają wspaniale! Dziewczyny pokochały tej jesieni cienkie rajstopki i trochę ich „zużyłyśmy” 🙂 Lilly jak porwała swoją panterę, no nawet miała pierwszą kobiecą przygodę pt. łapanie oczka lakierem do paznokci! Lakier należał do pani dyrektor, bo przygoda miała miejsce w przedszkolu ;))

  • Centkowe rajstopki- Calzedonia
  • Różowe buty- Ecco
  • Spódniczka w kratkę i blado różowa kamizelka – Upim
  • Kapelusz i różowa bluza – Coccodrillo
  • Biała bluzka „O-La-la”- 5-10-15
  • Różowe kapcie – Daniel

Ja za to na jesień postawiłam na miodowe kolory i buty w kratkę. Osiris model Baron. Po czasie odkryłam, że to obuwie hip-hopowców, ale na jesień będą w sam raz! 🙂

Żeby tak do szkoły, po prostu można było iść…

Śpiewała mi mamuśka co roku na 1-go września, doprowadzając mnie każdorazowo do łez :)) Ach, nie lubiłam ja tej instytucji… Ale idąc do niej po raz pierwszy jeszcze o tym nie wiedziałam. Stałam w tłoku dzieci na wielkim dziedzińcu Szkoły Podstawowej nr 1 im. Marcelego Nowotki, patrzyłam na wielkie drzewo na samym środku i miałam za plecami mamę. Wychowawczyni starała się nas zebrać do qpy i zaprowadzić do sal. Nie pamiętam jak jej poszło, ale ponieważ chwilę do tej szkoły chodziłam pewnie się jej udało 😉

W tym roku przygodę z edukacją rozpoczęła Lucy. Pod koniec lata kupiłam jej granatową spódniczkę, bluzkę dostała wcześniej na urodziny i razem z białymi rajstopkami stworzyłyśmy pierwszy galowy strój podkolorowany amarantową różą we włosach. Z rozpędu granatową spódniczkę dostała też Lilly i powstał kolejny semi-mundurek. W ten sposób budujemy atmosferę odświętności i wielkiego wydarzenia 1-września 😉 Tyle, że ona dołożyła sobie własnoręcznie zrobione korale, spinkę przypiętą do spódniczki i rajstopy w róże 🙂

  • Granatowe spódniczki – 5-10-15
  • Biała bluzka- Cocodrillo
  • Bluza granatowa z falbankami- GAP
  • Rajstopki białe- Calzedonia
  • Rajstopki w róże- Kappahl
  • Bluza w paski – Cubus

L jak L-ato!

Na początku lata Carlos mruknął na moje ubiegłoroczne sandałki:

  • Idź do sklepu i kup sobie buty! Przecież nie możesz w takich chodzić!

CZERWIEC

Hmm… Jak przystało na posłuszną żonę 😉 poszłam. Najbliżej miałam CCC, zachwycona wypatrzyłam tam wygodne klapki i wieczorem pokazuję je mężowi:

  • I jak Słońce oceniasz moje buty?
  • TOOO??? Tragedia.
  • Ale, wiesz jakie wygodne??! Wogóle mi się w nich stopa nie męczy!
  • Super. Możesz w nich chodzić do 16. Jak JA wracam z pracy masz mieć inne. Jutro idziesz kupić kolejne.

LIPIEC

Więc znowu poszłam. I znowu do CCC. Mignęły mi gdzieś jakieś inne, ale że chciałam szybko i zresztą nie ma nic gorszego niż wracać z zakupów z pustymi rękami. A te i blisko, i szybko i nawet mi się spodobały…

SIERPIEŃ

Zresztą nie tylko mi! Mąż z aprobatą kiwnął głową na nowego buta. Ale, że ja strasznie je zatłukuję jasne było, że potrzebna będzie JESZCZE jedna para… Jakoś nawet w międzyczasie wylądowaliśmy oboje w sklepie z butami razem, ale nic nam (MU) nie podchodziło. Te za bardzo zabudowane, te mają ciemną podeszwę, te za duży kwiatek… Więc jak nadszedł czas wymiany chyba nie dziwicie mi się, że kupiłam… takie same… 🙂 Tyle, że czerwone :DD

Btw. przyjemne takie buty pod koniec lata. Wszyscy już donaszają to co kupili na początku sezonu, a ja mam brandy new 🙂

L jak Lato, L jak Lasocki, bo to on wygrał tegoroczną konkurencję na moje wakacyjne obuwie. Sztuk 3 tej samej firmy. I za rok obiecuję River Island, bo mieli cudowne klapeczki! 🙂

„How damn hot is my DATE!”

Wyszło tak, że sporo moich znajomych na portalach społecznościowych jest z Ameryki. Większość wyjechała jeszcze w podstawówce z rodzicami i dorastała już za wielką wodą. Czytam sobie te ich wpisy i małżeńskie zaczepki i jest coś czego im naprawdę zazdroszczę. Takiej nieustającej partnerskiej adoracji. Mąż wkleja fotę żony z jakiejś randki i pieje zachwytu nad jej urodą. Ona jest na jakimś zbiorowym zdjęciu z kolażankami, a on od razu komentuje, jakim jest szczęściarzem. Nie wiem na ile to odosobnione przypadki, a na ile american lifestyle, ale podoba mi się. Mam niesłabnące wrażenie, że w naszym kręgu kulturowym dowartościowywać musimy się same…

Kiedy więc dwa tygodnie temu w przebieralni Reserved, przymierzyłam pasiastą tunikę i pierwsze co przyszło mi do głowy, to była myśl, ależ jestem hot wiedziałam, że taka myśl, warta jest każdej ceny! A jako, że przy okazji trwały już wyprzedaże i KAŻDA cena, była naprawdę niewielka, sukienka chwilę później leżała koło kasy.

Tunika (niewątpliwie bardziej plażowa niż miejska) w trzech odsłonach. Ja i panny. One – H&M, ja- Reserved

Oooo!!! Król jest nagi! ;0

  • Ależ ja lubię jak moja żonka chodzi po domu w kostiumie kąpielowym – ucieszył się Carlos.
  • Jest mi gorąco.
  • Bardzo mi się to podoba. Chciałbym być taki bezkrytyczny do siebie.
  • Bezkrytyczny? I to ma być komplement? A niby dlaczego mam być krytyczna???
  • Nie masz powodów. Ale ja nie umiem być w stosunku do siebie taki…

Co autor miał na myśli nie dojdę 😉 Ale postanowiłam sobie kupić krótkie spodenki. KRÓTKIE. Nie do kolan, ale KRÓTSZE… Jeśli mnie pamięć nie myli, ostatni raz kupowałam takie z 15 lat temu… Więc szok był duży. Jak zaczęłam mierzyć w sklepie to koniec końców wzięłam XL, bo chociaż mieszczę się w M, to XL takie mi się ciut dłuższe wydawały… Nie po to, żeby w nich świat zdobywać, ale tak, żeby mieć po domu i okolicy. Na gorące dni!

Obie pary kupiłam w Cropp Town. Rzadko tam wchodzę, bo mi przeszkadza głośna muzyka 😉 ale jak już wejdę to zawsze jestem mile rozczarowana. Fasonami, ceną i różnorodnością. Do przymierzalni wzięłam 5 par i w sumie każde mogły być. Te na które się zdecydowałam są takie bufoniaste, z małymi guziczkami na nogawkach po zewnętrznej. 

Trochę się w tej długości czuję GOŁA, ale to bardzo dobry wakacyjny zakup! Nogi jakoś mniej się od razu obijają, a odsłonięta skóra nabiera kolorów. :))

  • Spodenki – Cropp Town
  • Bluzka motyl – New Look
  • Lemonkowy t-shirt – Gap
  • Sandały – Lasocki

Pour Moi? Goa Bikini!

Zgodnie z order history na moim listkowym koncie, ostatni raz kupowałam sobie kostium kąpielowy 23 Jul-aja  2008 o godzinie 11:55AM, czyli prawie 4 lata temu!!! I pewnie bym jakoś sobie na razie tym głowy nie zawracała, gdyby nie meil od koleżanki:

„…Szukam bezskutecznie bikini. Mam na mysli glównie osobliwy model, którego nigdzie nie mogę znaleźć. O stacha mi chodzi. Potrzebuję sznurek i dwa trójkaty. Luźne, niesczepione i co najważniejsze nie usztywnione. Krótko mówiac – dwa berety i gumka:)))) Nigdzie nie ma. A jak jest już cos fajnego to stach skorupa. Takie to mam rozterki zakupowe przez mój biust w stylu Dominiki Wodzianki…”

Zajrzałam więc na listek przejrzeć co tam teraz się nosi… I zamarzył mi się kostium. Lubię tam kupować, bo osobno wybiera się rodzaj dołu i osobno rodzaj góry. A ja chciałam taki z górą na ramiączkach mocowanych na ramionach – a nie wiązanych na szyi i z dołem bokserkowym – ale nie wysokim do połowy brzucha. Biust mam nie Wodziankowy, więc góra mogła być lekko usztywniona. I znalazłam taki! Podobnie jak ostatnio wygrało Pour Moi? i kostium z linii inspirowanej Goa. Paczka jak to z Wysp przyszła błyskawicznie (czy też tak macie, że rozpakowujecie już w aucie zaraz po odebraniu przesyłki na poczcie?), kostium i inne zamawiane przyjemnostki pasują idealnie i dawno nie miałam tak udanych bieliźnianych zakupów! :)))

(Foto z listka)

Fun Pack HD

Z okazji Dnia Dziecka Carlos zabrał córki na zakupy. Pierwsze takiego typu. Miały zaszaleć w sklepie… Sukienki, skrzydełka, bluzki, korale… Co tylko sobie wymyślą, a on bez mrugnięcia okiem i marudzenia, że może coś innego, zakupy zaakceptuje. Parę godzin po wyjściu zadzwonił…

  • My już po. Siedzimy teraz w kawiarni.
  • Super! Jak poszło?
  • Mamy stertę ubranek w kolorze różowym.
  • Tylko różowym?
  • Tylko. 
  • Ale podobało im się?
  • Tak. Lilly jak się rozkręciła, to nawet jak staliśmy przy kasach to ciągle donosiła.
  • A chociaż wybrały różne rzeczy?
  • Nie. Jest kilka powtórek. Najlepsze było jak wybrały trzy sukienki, potem odeszliśmy i wróciliśmy z kolejnymi, to babka która nas obsługiwała, bez wahania wiedziała, która kupka była nasza. Ta druga ją zapytała: Skąd wiedziałaś? A ona odparła: Intuicja :))
  • Tylko ubranka?
  • Właściwie tak. Weszliśmy do Douglasa, żeby kupić coś dla Ciebie i dziewczyny wybrały lakiery do paznokci. Ja myślałem, że lakier to 20 zł kosztuje…
  • A jakie kolory?
  • Różowe. Jak próbowałem zablokować róż, to chociaż twierdzą, że lubią wszystkie kolory, nic nie umiały wybrać.
  • Przydadzą się 🙂 Róż różowy nierówny!
  • Najpierw chciały, żebym Ci kupił biżuterię w Aparcie, ale weszliśmy wpierw do Swarovskiego i one tam oszalały. Te kryształowe zwierzątka są „przewspaniałe”! :))

To był ważny dzień! Będzie ten tatin z córkami chadzał do sklepów. I dobrze by było, żeby akceptował ich wybory… A stroje? Będą się pojawiać w letnich stylizacjach! ;0 Byle tylko lato było! 😀

Jak kupisz sobie jeszcze kapelusz to zabiorę Cię na wyścigi

– Carlos, gdy zobaczył moje nowe buty

Nie jestem typem bucianym. Znam kobiety, które potrafią kupić kolejną parę balerinek, pod hasłem, że nie mają jeszcze w takim kolorze. No więc to nie ja. Wchodzę do sklepu i jak nie nic mi się nie podoba, nie wchodzę do kolejnego, bo mnie po prostu nużą. Dlatego sklep gdzie zawsze kupowałam sobie buty odwiedzam regularnie, choć by dotrzeć do jedynego nie zlikwidowanego oddziału w okolicy, muszę zrobić długą wycieczkę…

Od 6 lat nie kupowałam sobie butów na obcasie 🙂 Właściwie to od siedmiu… Ciągle albo z brzuchem, albo z czymś małym na rękach. Pojechałam więc na zakupy PO SZPILKI. Nawet nie po to, żeby w nich chodzić, ale żeby MIEĆ. Bo już mogę w nich chodzić. Kobe zasuwa sam, jest wielki i ciężki, więc dźwigać nie go dźwigam. KUPIŁAM 🙂 Wogóle nie pamiętam jak się w czymś takim chodzi, ale samo patrzenie na nie sprawia, że czuję się świetnie! :)))

Przy okazji kupiłam też dziewczynom buty. Razem z nimi oczywiście. W kolorze nieśmiertelny róż. Lilly ma z tiluwymi różyczkami, a Lucy mocno trzymające nogę (były takie potrzebne), ale za to ze świetlną-migającą podeszwą :)) Odkryłyśmy to dopiero po zakupie, ale BARDZO NAM się to podoba!

  • Panny buty – CCC
  • Moje buty – Quazi

Znalazłam w necie niezłe zdjęcie, które ktoś zrobił tym migającym butom. Z hasłem „CCC – najlepsze buty XD” :))

Kolor słońca i świeżości!

Dziewczyny podzieliły pory sobie pory roku. Jedna się urodziła na wiosnę, więc najbardziej kocha wiosnę. Druga pod koniec lata, więc najbardziej kocha lato… Z chłopakami też jest jasna sprawa, bo obaj są zimowi. Idąc dalej tym skojarzeniem ja jestem z jesieni, więc zgodziłam się, że najbardziej kocham jesień…

I tak mi wyliczają: My jesteśmy mamo, dwie księżniczki. Księżniczka wiosny i księżniczka lata. A Ty mamo, królowa jesieni… Hmm… Czy tylko mi to NIE brzmi???? Jaka królowa jesieni? Już wolałabym być królową zimy i kojarzyć się z oziębłością, a nie przekwitaniem!!!! 😀

Może i dlatego uparłam się w tym roku na cytrynowy :DD ! Najpierw gnając na manifę kupiłam w Zarze żółty płaszczyk, a miesiąc później w Orsayu dwie cytrynowe bluzki. Podobne? Nieeee…. Każda jest zupełnie inna 😉

  • Ja: żółte bluzki – Orsay
  • Szare spodnie- Camieue
  • Lucy: bluzka w pasy – Gap
  • Blado-różowe spodnie w groszki – Cocodrillo
  • Lilly: bluzka –  Cocodrillo
  • Spodnie w kwiaty- F&F
  • Buty Lilly i kapelelusz Lucy – H&M