Luty (w TOPY) obuty

Zawsze jak zakochiwałam to kupowałam bieliznę. A jak się akurat nie zakochiwałam, to pilnowałam, żeby zawsze w lutym coś mi doszło. Bieliźnianego. Rok temu kupiłam sobie duużo kostiumów kąpielowych i kilka staników na siłownię. Ach, no i wspaniałe body, o którym za chwilę. Wydawać by się mogło, że wszytko jest, ale na początku miesiąca musiałam pojechać do outletu kupić Lucy staniki. Pannie doszły trzy (chciała takie ze sztywną miseczką), a mi dwa! Przecenione bardzo były też różowe kabaretki, które miały być dla mnie, ale dziecko mi już zabrało… 😦 Walentynkowy koszyk uzupełniłam o zakupy na Aliku. Nie wiem co z tym Alikiem będzie, Unia rozpoczęła blokowanie przesyłek, obciążanie ich opłatami, ale może jeszcze zamówione kostiumy się prześlizgną. A jeśli nie, to po prostu ich z poczty nie odbiorę. Pierwszy w dolnej linii stanik był za 2,50$. A dolar teraz po 3,20. Zaryzykowałam – może się uda?

No i wspomniane body… Zakup sprzed ponad roku, który musiał w szafie chwilę poleżeć. Ale przyszedł czas i na niego i były dwie imprezy, gdzie pasował. W wersji z biustonoszem, było „ostrzej”, a w „wersji z koszulką” było łagodniej. Przydało się to body bardzo! 🙂

Czekamy co wymyślą Chińczyki. W końcu zgromadzili tam miliony użytkowników z całego świata, więc wartość rynkowa Aliexpress jest sądzę wyższa od FB. Chodzą plotki, że będą centra dystrybucyjne w Europie (najprawdopodobniej w Polsce), gdzie paczki będą przepakowywane i w ten sposób Unia nie będzie mogła ich dodatkowo oclić. Do tej pory wszystko co było poniżej 22$ po prostu się przemykało, a teraz dojdą nowe opłaty (tu info). Niektórzy, np. Skandynawowie dołożyli JUŻ opłaty za wysyłkę. Na mojej poczcie nic o tym nie wiedzą. Może (MOŻE) w marcu będzie chodziło tak jak wcześniej. No nic, zobaczymy co będzie…

W byciu bóstwem trzeba stawiać na ilość. Grę wygrywa ten,kto ma więcej fanów.

-American Gods, s01e07

O majtkach ściągających Wam już opowiadałam. Zaczęło się to w ogólniaku. Byłam długa i chuda i na okrągło nosiłam miniówy. I strasznie mi się te rajstopy ciągle zsuwały. Moja koleżanka Iwonka, która miała taką samą budowę ciała wymyśliła wtedy MAJTKI ściągające, czyli extra parę nakładaną NA rajstopy. To był Nobel Funkcjonalności, a do pomysłu po latach wróciłam. Teraz co prawda powody są inne: urósł mi tyłek i niczym za krótki t-shirt, który się podwija na mało płaskim brzuchu, rajstopy chętnie się nadal zsuwają. Cóż, mam na to DOBRY sposób…

Pewnego razu odkrył to Ciasteczkowy.

  • A co Ty tutaj masz?
  • Majtki ściągające.

I on już więcej o nic nie pytał. Wszystkie te dziwactwa związane ze mną po prostu toleruje i nie zadaje pytań. Ale śmieszniejszą historią jest to, że moje dziewczyny uważnie obserwujące każdy mój ruch też zaczęły majtki ściągające nosić 🙂 Przy wełnianych rajstopach nie jest konieczne, ale jak chcą… 🙂

<>

Dziś spodnie. Są z H&M, kupiłam je na Black Friday pod kątem minionych świąt. I bardzo mi się podobają. Są mocno zielone, czego nie widać na zdjęciach i mają fajne wąskie nogawki. Wspomniane już, moje cztery litery, są w nich gigantyczne, ale po pierwszym szoku, że jak mogę AŻ tak TO akcentować to bardzo się sobie podobam. Taka ciekawostka, że jak je założyłam do klubu to co chwila ktoś coś do mnie zagadywał. Taki fason działa chyba podobnie jak czapka z pomponem*…

* czytałam, że psychologicznie osoby z pomponem są odbierane jako pozytywne i przyjazne oraz, że częściej pytamy się o je o drogę, albo prosimy o pomoc 🙂

W bonusie panny. Z łazienki wyszłam ja, więc weszły ONE. Czesać się… Kontrola 24/7!

<><><>

Wypłynęły też nowe fotki ze szkolenia Retro Fryzur, na którym byłam rok temu… Voila!

2017 – podsumowanie

Panny są już dość duże. Dużo rozumieją i można z nimi się dogadać… Więc w tym roku, ponieważ budżet jednak nie jest z gumy 😉 umówiłam się z nimi na wyprzedaże ZAMIAST prezentów podchoinkowych. Tzn. coś tam dostały, ale nic z tych pełnych potrzeb listów do Mikołaja. Obie podrosły i garderoby autentycznie były puste. Starsza naprawdę nie miała ani jednej sukienki, a młodsza, ani jednej nie-odziedziczonej. Na listach były też „golfiki” oraz „miękkie, nieobciachowe spodnie”. One podrosły i jest łatwiej. Lucy mieści się już w XXS i to daje dużo większe pole do popisu przy wyszukiwaniu fajnych rzeczy. Taka ołówkowa sukienka wygląda na niej super. Rękaw 3/4 jest trochę dłuższy, ale całość jest bardzo dobra.

Gdy soldi ruszyły to siadłam przed kompem i wszystko z tego co im się podobało zamówiłam. Głównie było to Mohito oraz takie mini zakupy w Zarze, ale te drugie to były zakupy dla młodego, który chciał czapkę i koszule. Z nim jest łatwiej, bo on ma sporo praktycznie nie noszonej odzieży po ciut starszym kuzynie, niemniej jednak ja lubię go w mocnych kolorach: granatach, grafitach czy wyraźnych czerwonych kratach, a w tych otrzymywanych zestawach takich barw jest akurat mało.

Dla mnie jest w tym roku niewiele. Rok temu utonęłam w tych zamówieniach (dla mnie), w tym roku wygrały dziewczyny. Wrzuciłam sobie do koszyka tylko jedną koszule. 🙂

 

Jaki był ten rok? Dobry! Doszło mi sporo odzieży letniej, przejściowej, jakieś spodnie i kilka koszul. Sporo kostiumów kąpielowych, z których jednego w ogóle nie zdążyłam założyć. Są nowe płaszczyki i trochę nowej bielizny. Tu zresztą ciekawostka, bo zamówiłam z ali majtki Victoria S i okazały się za małe, więc przejęła je Lucy i bardzo je lubi 🙂 Przybyło sporo odzieży sportowej (spodni, koszulek, staników), buty do tańca (!) i kolejna para butów do biegania. Koniec końców nie kupiłam kaloszy, lecz wykopałam takie po exie i mogą być.

Zaczęłam malować brwi, robić kreskę na oczach i używać czerwonej szminki (dzięki pin-upowym spotkaniom). Wykopałam z szafy sporo wełnianych sukienek i chętnie je zakładam. Otwieram szafę i mam w co się ubrać 🙂 Ubieram się i się sobie podobam 🙂

 

Co bym chciała w 2018?

Marzy mi się kilka koszulek nocnych. Te co mam są od LAT, a chciałoby mi się coś nowego. Podobają mi się błyszczące broszki z robalami. Fantazją irracjonalną są velvetowe sukienki. Taka ciemnozielona, albo granatowa?? Ani do kasyna się nie wybieram, ani na Sylwestra, ale podobają mi się strasznie. Może jakąś nową czapkę na kolejny sezon? Albo beret? Albo koronkową sukienkę? Dzieci mają kurtki na zimę i kilka sztuk odzieży letniej, kupionej rok temu na wyprzedażach, na zaś, czyli też są ubrane… O wiem, potrzebuję TEŻ nowe rajstopy! 🙂

cienkie_wierzchnie

Ze dwie zimy temu kupiłam sobie krótką kurtkę do biegania. Delikatnie ocieplaną, od Chińczyka, za tradycyjne 14 $. I co miałam jakiś bieg, jakiś trening, to ją nakładałam. Zostawiałam ją w depozycie, albo w szatni i chociaż koloru była zupełnie nie mojego, to taki fluo-zielony wydawał mi się bardzo sportowy 🙂

No i tydzień miałam kolejny bieg i znowu ją założyłam. A potem nalewałam benzynę do auta i polałam sobie rękawek. Niewiele myśląc wrzuciłam ją do pralki… I to był jej koniec. Całe to ocieplenie pozbijało się w kupki i po prostu się ZEPSUŁA… Trudno, będzie kolejna. Może tym razem żółta? Zamówię jakoś po Nowym Roku to może na koniec lutego dotrze 🙂

Archiwizacyjnie ostatnie z nią ujęcia 🙂 Dobrze mieć coś w takim energetycznym kolorze, bo od razu Cię widać! Miałam do niej komin i miodową czapkę (chociaż na bieg mikołajkowy nałożyliśmy czapki mikołajowe), ale do żółtej następczyni taki zestaw kolorów też będzie pasować!

Wyżej łapię aparatem wbiegające na metę dzieciaki! Niżej pilnuję ich kurtek chwilę przed startem.

Tu czekam na oddanie rzeczy do depozytu (na wysokości białego namiotu)

A tu w bonusie macie biegnące maluchy (idące na start i finiszujące):

A ta będzie kolejna: 🙂

<>><<>

  • Może pojedziemy kupić mi nową zimową kurtkę? Przydała by mi się nowa.
  • Okej. Ja bardzo chętnie.
  • A potem zabrałbym Cię do tej indyjskiej knajpy.
  • Super.
  • Jak myślisz, ile taka kurtka kosztuje?
  • Nie wiem, ale na pewno jesteś na tyle niewymiarowy, że spokojnie możemy zaczekać do wyprzedaży. Wybierzemy tylko coś i będziemy trzymać 27-go rękę na pulsie. Można zamówić przez Internet. To może być nawet połowę taniej.
  • Nie będę czekał. Jak mi się coś spodoba, to kupię.
  • Ja się troszczę o nasz fundusz wakacyjny…
  • O co?
  • O nasz fundusz wakacyjny. Nic mi do Twoich finansów, ale wakacje mnie dotyczą 🙂
  • A jak Ci idzie oszczędzanie?
  • Nie idzie mi. To moja słaba strona 🙂

Nowa jesień, nowy płaszczyk

 – bilbord H&M

Wiem, wiem, dużo tych płaszczyków, ale z pewnym poślizgiem czasowym mamusia przypomniała sobie o moim urodzinowym prezencie i dorobiłam się jeszcze jednego. Płaszczyki dostaję na urodziny od lat 20-stu, a ponieważ moja sylwetka jest właściwie niezmienna, to łatwo wyobrazić, że nawet wyrzucając coś czasami, albo zamieniając prezentowy płaszczyk na urodzinowy żakiecik, tych pierwszych mam sporo.

Tegoroczny, jasno-kremowy jest z Bershki i strasznie wszystko przez pierwszy tydzień nim obłaziło. Podoba mi się, jest ciepły, miękki i chociaż już wylądował schowany w szafie, to sporo w nim chodziłam. Pojechałam w nim np. na grzyby z Ciasteczkowym, a on POTEM pojechał na myjnię, bo nie mógł patrzeć, jak mu nabrudziłam na JASNEJ tapicerce tymi różowymi kłaczkami :DD Pokażę go NA mnie będzie jak przyjdzie wiosna, na razie tylko strzał (NIŻEJ)na szafę w mojej sypialni.

Wklepałam sobie na listopad dwie ważne daty. Pierwsze to 11.11, kiedy oczywiście jest Dzień Niepodległości i ja gdzieś tam sobie biegnę, ale to też dzień wyprzedaży na Aliexpress. Mam schowek załadowany ciekawostkami (szczotka, która nie ciągnie włosów, olejek do włosów, złote litery 2018 na drzwi, wielkie sztuczne liście palmy na letnią imprezę Lucy i Fat Quarters różnych materiałów) i tego dnia będę chciała niektóre z tych rzeczy kupić). Druga data to Black Friday, który w tym roku wypada 24.11 i to ostatni dzień wyprzedaży przed Bożym Narodzeniem. Podoba mi się jedna bluzka w Mohito i jedne spodnie w H&M. Jeśli któraś z tych będzie tego dnia tańsza, to pewnie ona otrzyma miano listopadowej zdobyczy 🙂 Btw. wyprzedaże obejmują tego dnia wszystkie branże (zabawkową też).



Sposób na Fridę

Najlepszym przykładem jaki Frida zrobiła skok w ludzkiej świadomości jest to, że kiedyś przedstawiano ją jako: żona Diego Riviery Frida Kahlo, a teraz mówi się częściej: Mąż Fridy Kahlo, Diego Riviera. Królowa kwiatów i kolorów. Ta, którą najpierw było słychać, a potem dopiero widać (biżuteria), ta, która wplatała sobie we włosy świeże kwiaty i mistrzowsko mieszała i łączyła style. Sukienka z XIX wieku z indiańską chustą? Paski do kwiatów? Proletriacki uniform i czerwona szminka? Na niej pasowało do siebie wszystko. Gdy przyjechała do szarego Paryża, ludzie szli na ulicy za nią. Zaczepiali ją i stale otaczał ją tłum. Z papugą na ramieniu, albo z małpka na rękach.

Ambasada Meksyku zrobiła bardzo fajną imprezę. Znaczy się, zrobiła ich wiele (musimy w tym roku pojechać do Poznania!), ale na jedną się załapałam. Razem z kawałkiem mojego pin-upowego towarzystwa 🙂 Ubierz się jak Frida Kahlo!

  1. Potrzebna była spódnica. Długa, do kostek. Białą miałam od Lutki, a czerwoną miałam w szafie. To Desigual, który na ogół nakładam na Boże Narodzenie 🙂
  2. Szeroki szal. Ja chciałam w kwiaty i taki miałam.
  3. Szara koszulka, bo biała wydawała mi się z biała, a czarnych rzeczy po prostu nie mam. Mohito.
  4.  Buty CCC, takie trochę za kostkę i na płaskim obcasie.
  5. Kwiaty we włosach, kolczyki w trupie czaszki są z Clair’s podobnie jak pajęcza szyja (świecąca w ciemnościach)
  6. No i biżuteria: u mnie to wielkie szklane korale z Reserved.

Jak widzicie dziewczyny były ubrane naprawdę z rozmachem, no ale umówmy się trochę mnie tłumaczy, że nie miałam kiedy się przygotować, bo… we wtorki mam basen z dzieciakami i ogólnie byłam nieco „chlorowa” 🙂 Był bardzo fajny wykład o Fridzie, po angielsku i tu też fajna akcja, bo wszystko rozumiałam, a jednak tego angielskiego w ogóle nie ćwiczę.  Czy wiecie, że ostatni obraz Fridy zaginął? I podobno jest gdzieś w Polsce? Albo, że w filmie z Salmą Hayek użyte obrazy NIE były Fridy? Jakby nie było JA TEŻ dostałam prezent, za to, że się przebrałam i cieszę się, że tam byłam 🙂 Ach, no i mam już przebranie na Halloween 🙂

powód? nowy rok szkolny ;)

  • Jutro masz imieniny?
  • Nie.
  • Bo jutro jest Justyny.
  • Ja mam imieniny 26.
  • Września?
  • Tak. A urodziny dzień później.
  • Jutro nie?
  • No nie.
  • Dużo tych Justyn.
  • Dużo. Przypadkiem NIC mi NIE kupuj. Ja i tak więcej dostaję niż daję 🙂

Aale, skoro mi tak przypomniano, że nadchodzi moje święto, pomyślałam, żeby sprawić sobie prezent. Pamiętacie mój żółty płaszczyk? Był cudowny, ale jak wyjęłam go kilka dni temu z szafy, to okazało się, że to taka szmatka się zrobiła. Na dodatek za mała w ramionach… Podjechałam do pralni z pościelą i sprawdziłam za ile to mi wypiorą i wygładzą… Dużo, może więc by tak coś nowego? Bo to i tak nie wiadomo czy będzie dobre…

Tradycyjnie Mohito. Ależ mi się ten szary „swetro-trencz” spodobał! Szybko sprawdziłam on-line i chociaż to nowa kolekcja, to już nie ma pełnej rozmiarówki, czyli do wyprzedaży nie dotrwa… Decyzja była szybka. Btw. na klapie było lekko zaciągnięte, ale dostałam za to 10% zniżkę 🙂 I tak w klapie lubię ostatnio pinsy.

  • Płaszczyk- Mohito
  • Spodnie i granatowa bluzka w groszki – Orsay
  • Buty- Zara
  • Torebka- Simple

<><>

Przerzuciłam dziecięce ubranka. Na półki zimowe, a letnie do kufra. Bo upałów już nie będzie. Może będzie ciepło na t-shirta i legginsy, ale kombinezony i bluzki z gołymi plecami to już w tym roku się nie przydadzą. Dzieciaki odzieżowo są na nowy rok szkolny gotowe. Lilce może się przydać jakaś nowa spódniczka, a tak to mają wszystko. Łucja potrzebuje buty na jesień, a Lilce trzeba kupić adidasy na w-f. Pani zanegowała trampki, że w nich będą ją boleć nogi przy bieganiu i muszą BYĆ adidasy. Dziewczyny poradziły sobie z tym tak, że spotykają się w szkole i przekazują sobie buty na w-f 🙂 Patologia pełna.

I panny nie mają t-shirtów. Zawsze przeglądam to co JEST i te najfajniejsze t-shirty chowam na przyszłe lato, żeby nie nosiły POD coś, bo do kolejnego lata zatłuką. No i panny nie mają ani jednego. Tzn. Łucja ma jeden, który kupiłam jej na urodziny. Plus Lilce obiecałam puchówkę. Tyle odzieżowych planów na jesień 🙂

Life is too short to wear boring clothes

„Mad Man, lata ’60, USA. Kobiety w porządnych ubraniach, porządne drinki w porządnych szklankach, porządne papierosy bez smaku mentolu i filtra. Wtedy to co Cię nie zabijało, wzmacniało Cię. Kupił tylko I-szy sezon i oglądał go stale od nowa. Nie był pewien, czy spodobał by mu się dalszy ciąg.”

-Upiory, Jo Nesbo

 

Jak siedzimy sobie w takim pin-upowym gronie to wszyscy wokół wydają mi się szarzy. Był piknik i byłyśmy taka kolorową plamą. Obok na leżakach leżało hipsterskie towarzystwo, były jakieś leżaki, dzieci i wszyscy wydawali mi się bezbarwni. Neutralne zgaszone kolory, szarości, beże, ciemne zielenie i trochę jeansu. Ja nie mówię, że to jest złe, ale lubię kolory. Jak to głosi pewien popularny funpage: Life is too short to wear boring clothes .:D

Nie mam cały czas zdjęć MOICH z pikniku, ale mam dwa grupowe. Jak widać byłyśmy kolorowe i widoczne. Autorem zdjęć jest Piotr Sarnecki.

  • Bluzka (mam jakoś strasznie dużo czerwonych rzeczy w białe groszki :/) – to Tatuum
  • Białe spodnie 7/8- Orsay
  • Buty na klocku w groszki (chyba ich nie widać) – Quazi

<><>

A zakupy z Ciasteczkowym? Dobrze. Udało się coś tam kupić, ale niesamowita akcja była, jak podeszliśmy do kasy. On się położył na ladzie (przy jego wzroście był praktycznie od razu po drugiej stronie, tuż na wprost dziewczyny, która ściągała klipsy z koszulek) i pyta:

  • Jakaś zniżka przy dwóch sztukach?
  • Nie, nie mogę nic dać…
  • Może jednak? O której pani kończy?

?????? I potem do mnie mówi:

  • Zawsze tak robię, bo oni często dają zniżki. Tylko trzeba się upomnieć.
  • WIEM. Ale sądziłam, że TYLKO ja tak robię!!

🙂

Ludzie myślą o tym co ich dzieli, zamiast koncentrować sie na tym co ich łączy

– Sense8, s02, walczący o polityczny stołek w Nairobi Capheus Van Damm 😉


  • Jesteś za młoda i za ładna dla mnie.
  • Mhm. Jeszcze mnie nie zostawiaj. Jak mnie pozbierasz do kupy to sama Cię puszczę.
  • Sama się pozbierałaś dawno temu. A pewnego dnia będziesz miała mnie dość.
  • Bardzo możliwe jeżeli nic nie zrobimy z Twoimi t-shirtami.
  • ????
  • Znam na pamięć Twoje koszulki.
  • Są bardzo ładne.
  • To prawda. Ale jest ich za mało. Jedziemy na wakacje na PIĘĆ dni i potrzebujesz garderoby na PIĘĆ dni.
  • Mam… trzy szare podkoszulki, jedną czarną i jedną białą!
  • TO za mało. Potrzebujesz co najmniej SZEŚĆ. A jeśli zachlapiesz się wodą na kajakach?

Przede mną wyprawa po T-shirty dla Ciasteczkowego. Razem z NIM… To nie będzie łatwe. Na wszelki wypadek ja zakupy już zrobiłam. Przez net na wyprzedażach. I znowu palma pierwszeństwa należy do Mohito. Na sześć zamówionych rzeczy wszystkie to strzał w dziesiątkę. No dobra, może koronkowa sukienka lepsza by była S, a nie M, ale i tak jest śliczna. Szorty są bomba, bluzka 3/4 nie była mi specjalnie potrzebna, ale leży świetnie, podobnie jak kolejny sportowy bra.

On my way to ryneczek

Buff, ależ nie znoszę zdrobnień, ale inaczej mi nie pasowało 😉

  • Sweterek w paski- Zara
  • Białe elastyczne spodnie- Orsay
  • Wózeczek 😉 – Tesco 🙂

 

Nie jest łatwo znaleźć dobre japonki. Pomijając idealną długość i umocowanie bolca do krawędzi palców, to sam bolec musi być okrągły. Nie zszywany, tylko właśnie taki okrągły. A podeszwa powinna być idealnie płaska, bo czuć te żłobienia… Ale udało w tym roku takie znaleźć! W ogóle jakoś tak dużo butów mi doszło. Zaczęło się od złotych snickersów na wyprzedażach, potem doszły z Chin emu, potem dostałam tenisówki w kwiatki (foto wyżej), które mi zupełnie pasują do wielu rzeczy, a potem rozpoczęła się faza na japonki!

Pierwsze to były skórzane z Venezii… Zobaczyłam je kupując sobie buty do biegania i powiedziałam do nich: Wrócę do Was za miesiąc 🙂 I wróciłam. Ale wydały mi się tak luksusowe, że kupiłam sobie od razu, na takie codzienne zużycie, dwie gumowe pary w Reserved (oba to górny szereg i TAK WIEM, że tegoroczne złoto jest u mnie dominujące). Czy to już koniec? Mam taką nadzieję, chociaż odkryłam jeszcze sandały Quazi ;)Ale będę twarda, mam już buty, więc o ile ich jakoś astronomicznie nie przecenią, NIE ulegnę!