
Obserwuję na insta jedną niezłą babkę. Właściwie to są chyba dwie babki, co nie ma większego znaczenia w obliczu ich odkrycia. Otóż zorientowały się, że na koniec wyprzedaży, gdy w sklepach on-line nic już nie ma (bo swetry oversize w rozmiarze XL nikomu nie są potrzebne), okazuje się, że jednak COŚ jest. Że jak otwieramy zakładkę wyprzedaże to rzeczywiście są same resztki przecenione o 50%, ale jak wklepiemy do wyszukiwarki konkretny produkt to wysypuje nam go DUUUŻO więcej. Są tam rzeczy w cenie regularnej, ale też sporo przecenionych. Takie UKRYTE przedmioty, których wcześniej nie było widać. I to na dodatek NIE tylko przecenionych o 70-80%, ale RÓWNIEŻ, w pełnej rozmiarówce. Błąd systemu dotyczy większości sklepów. I Zary, i Bershki, i Stradivardiusa. I pewnie jeszcze kilku innych.
Nie mam pojęcia czy na letnich wyprzedażach będzie tak samo, ale warto tego pilnować. Po prostu nie szukać produktu po kategorii wyprzedaże, lecz przez lupkę „SZUKAJ”. Możemy w nią wpisać wszystko. Golf, tregginsy, zwierzęce, itd. I wtedy otworzy nam się lista tego co jest. I w cenie regularnej, w cenie obniżonej. Łącznie z rzeczami, których wcześniej nie było widać!
Poszukałam i NIE planując tego stałam się posiadaczką RZECZY w panterę. Podobały mi się już wcześniej, ale cena stopowała. Ale jak wymarzone spodnie zrobiły się po 19 PLN, podobnie letnia sukienka, którą służy mi JUŻ jako doskonała koszula nocna, zaryzykowałam. Pannom też doszły panterze elementy i chociaż marzec miesiącem oszczędzania, bardzo ładnie udało nam się to ominąć 😉
- Obie pary spodni – ZARA
- Sukienka/koszulka nocna 😉 oraz bluza Lilly- Stradivardius
