500+

Jak przystało na patologiczną wielodzietną matkę, za pieniądze NA dzieci kupiłam sobie BUTY. Chwilę się zastanawiałam, czy nie przepić, ale buty jednak wygrały 😉 Wpłaty nasza gmina zapewniła rekordowo szybko, bo po 10 dniach od złożenia wniosku 🙂

No i co tu kryć, listę domowych potrzeb otwierały buty dla MNIE 🙂

Jest taki super serial 11.22.63, gdzie bohater przeniesiony w przeszłość poznaje dziewczynę. I wszystko w tych nowych-starych czasach wydaje mu się lepsze. Lecz ona go tak ciśnie:

  • Czy NAPRAWDĘ wszystko jest gorsze? Czy nie ma NIC lepszego?

On myśli i myśli i odpowiada:

  • Sneakers. Buty są zdecydowanie lepsze. Nowa technologia, profilowane podeszwy, to duża różnica.

Buty do chodzenia są mi potrzebne. Zatłukuję je w takim tempie jak moje dzieci i właściwie co sezon potrzebne są kolejne 😉 Tym razem padło na bladoróżową Bershkę.

<><>

Pokażę Wam jeszcze jakie łaty wykombinowałam dla młodego. W zimie wymieniłam mu flotę spodni, ale już jestem w fazie łatania NOWYCH 😉 Tym razem wymyśliłam znaki drogowe. Różnokolorowy polar i filc mam, znaki robi się prosto (żadne tam przejście dla pieszych, tylko te proste symbole) i Młodemu się podobają.

Dodaj komentarz