Przystanek: Alaska

Zdumiewały mnie kiedyś osoby, które przed każdą zimą musiały sobie kupić kurtkę. „Muszę jeszcze sobie kupić kurtkę i buty na zimę, bo nie mam w czym chodzić.” To co stało się z kurtką ubiegłoroczną? Ja zawsze miałam górę kurtek i płaszczy z lat poprzednich. Nowe rzeczy dochodziły w trakcie albo pod koniec danej pory roku i było ich tak wiele, że nie było szans bym przez sezon coś zużyła.

Po raz kolejny sprawdziła się jednak zasada by niczemu się nie dziwić. Dzieci skracają żywotność odzieży. O ile stroi „galowych” mi nie brakuje to zwyczajne kurtki są po prostu zużywane. Może to przez częste pranie? Bo ciągle się brudzą…A to przy ładowaniu wózka do auta, a to podczas brania na ręce zachlapanego brzdąca… Więc co 10 dni lądują w pralce. Paski się gubią, rękawy mechacą. Pamiętacie kurtkę w której rok temu pojechałam na Manifę? Nie mogłam już na nią patrzeć… I na święta Lutka używając grubymi nićmi szytej intrygi zaproponowała mi nową: Justysiu, weź przymierz tę kurtkę? Nie wiem po co ją kupiłam, bo jest mi niepotrzebna. Przymierzyłam. Leżało super. Lutka więc kontynuowała: Mogę Ci dać pod warunkiem, że oddasz mi starą. Oddałam bez bólu. Mamuśka zresztą uznała, że jest tak zniszczona, że nawet biedni nie są tak biedni by im to dawać i wrzuciła ją od razu do kubła.

Mam więc nową kurtkę. I to chyba najlepszy tegoroczny prezent pod choinkę 🙂 Retrospektywnie mogę wspomnieć, że pierwszą kurtkę typu Alaska miałam w drugiej połowie lat ’80. To była puchowa Diadora z kołnierzem z prawdziwego futra. Być może zresztą jest jeszcze ukryta w schowku pod schodami w domu moich rodziców 🙂

  • Kurtka – Orsay
  • Buty – Emu (Ech to emu, dopiero je kupiłam, a już są w odwrocie – widziałyście ten obrazek co po fejsie chodzi? Zdjęcie Emu z napisem ZDEJMNIJ JE!?)
  • Sukienka w kwiatki –Jenny Han O marce będzie kiedyś więcej, bo to ciekawa projektantka. Na jej www znajdziecie zresztą MOJĄ!

Z sukienką był pewien problem, bo ma duży dekolt, a byłam w drodze na urodziny teścia… Więc w trosce o jego zdrowie 😉 nałożyłam na nią sweter. Biżuteria to krzemień pasiasty. Na Sandomierszczyźnie bywam często i „kamyków optymizmu” mam w domu dużo!)

Kurtkę ozdabiam buttonami. Były dwa, jeden się odpiął, więc dołożę jeszcze kilka 😉

Dodaj komentarz