W czwartek wyglądałam świetnie 🙂 Połączyłam to czego nie łączyłam wcześniej i wyszło wiosennie i nietypowo.
W fabryce wszyscy się zachwycili…
Babsko-próżniaczo mi tych zachwytów było mało :))
Stąd wziął się pomysł na szafiarskiego bloga.
W fabryce wszyscy się zachwycili…
Babsko-próżniaczo mi tych zachwytów było mało :))
Stąd wziął się pomysł na szafiarskiego bloga.
Dlaczego trzy?
Bo będzie o mnie i moich córkach.
Jak nauczą się pisać dołączę je do grupy administratorów tego bloga i będą go ze mną współtworzyć.
- Ja to Fanta.
- Starsza niech będzie Lucy.
- A młodsza Lily Rose.
Hmm… Chciałabym, żeby ten blog był kiedyś kopalnią wiedzy dla dziewczyn o mnie. I mam też nadzieję, że przyda im się do czegoś. Jest moją lokatą dla nich. Będę go tworzyła, żeby im za parę lat przekazać. Zostaną autorkami czegoś co już istnieje i ma swoje grono czytelników. Co z tym zrobią będzie ich decyzją.
Otworzy ten blog fota z ostatniego spaceru.
Najważniejsze są kalosze – obowiązkowe w każdej szafie od chyba roku.
Moje to Funky Wellies – jestem wielką fanką zakupów w necie z Wysp, Lucy są niewidoczne, więc je na razie pominę, a Lily Deichman.
Dumą tego outfitu jest płaszcz: moja tegoroczna rzymska zdobycz – Sandro Ferrone
Najważniejsze są kalosze – obowiązkowe w każdej szafie od chyba roku.
Moje to Funky Wellies – jestem wielką fanką zakupów w necie z Wysp, Lucy są niewidoczne, więc je na razie pominę, a Lily Deichman.
Dumą tego outfitu jest płaszcz: moja tegoroczna rzymska zdobycz – Sandro Ferrone
