być jak MAMA

Jedno moja znajoma DUŻO pracuje. W robocie siedzi co najmniej do 18-stej, a 2x w miesiącu wsiada w auto i jedzie 600 km, żeby doglądać inną swoją inwestycję. Zamawia telefoniczne materiały budowlane, które tam dochodzą, sprawdza, czy ekipy robią to co powinny i przygotowuje obiekt na rozpoczęcie sezonu, gdy ten się zbliża. W ciągu dnia nie wchodzi na portale społecznościowe i NIE ogląda wieczorem seriali. Spiżarnię ma załadowaną po czubek, podobnie jak wielką dwuskrzydłową lodówkę. Doba zoptymalizowana absolutnie. I są tego efekty. W moich najlepszych miesiącach zawsze zarabiałam o to jedno zero mniej. I tak sobie czasem, po ludzku, myślę: Ech, gdybym i ja TYLE miała… TYLE rzeczy, mogłabym zrobić! I z całą pewnością nie były by to spa co 2 miesiące (bo to uważam za nudne), lecz coś prawdziwego!!! Ale coś za coś. Ona za to nie ma na czasu na godzinne spacery z psem o poranku i rozkładanie pasjansa w nocy (no, ale wczoraj były Andrzejki!).

Rozmawiałyśmy ostatnio o Black Friday. I ona mi powiedziała coś szokującego: Nie idę do sklepu. Mama mi powiedziała, że za dużo wydaję i niczego sobie nie odmawiam. I ma rację. Niczego sobie nie odmawiam. ??? Mama mi nie pozwala??? Myślałam później, czemu TAK mnie to zszokowało i doszłam do wniosku, że TO, to, że matka to dla KAŻDEJ kobiety jest ikoną i wyrocznią. Na ZAWSZE.

Cieszę się więc, że z Lucią jesteśmy w sumie podobne. Każda ma sporo na głowie i każda próbuje innej nie potępiać. I w piątek, MY poszłyśmy na zakupy. I doszłyśmy do Zary, w której był błękitno-szafirowy płaszcz, który podobał mi się już od jesieni. Wchodziłam raz na jakiś czas na ich stronę, czy JUŻ coś potaniał i czy JESZCZE jest. Na dodatek jedna polityk, całe wybory w TYM płaszczu występowała. I co ją widziałam to sobie myślałam: Wykupią jak nic, zanim przecenią! No więc weszłyśmy i ON był. Spojrzałam na cenę i była ta sama… Aaale babka metkująca produkty w sklepie powiedziała mi: Wszystkie rzeczy z różową kropką są 50% tańsze.

  • Mamuś, on ma różową kropkę!
  • Szybka decyzja. Mierz!

Nałożyłam … i była rozpacz. On na mnie wisiał. Wyglądałam w nim jak WIELKI, niebieski prostokąt. Taki PIĘKNY kolor i taki niepasujący do mnie fason :((( Przymierzyłam wiszący obok różowy i chociaż nie chciałam różowego, to taki szlafrok leży na mnie nieporównywalnie lepiej! Lutka w tym czasie zarzuciła na siebie biały prochowiec.

  • Cudowny, mamuś. I on też ma kropkę!
  • Niemożliwe.
  • Mhm. Jest tak świetny, że ja też sobie taki wezmę. Tylko, że beżowy i eMkę.
  • Umówmy się tylko, że jeśli przy kasie okaże się, że NIE przeceniony, to NIE bierzemy.
  • Jasne.

Poszłyśmy do kasy. Kolejka była krótka i gość o wyglądzie tureckiego wokalisty wkrótce przejął zza kasy nasze płaszcze. Mówię:

  • Wiele zależy od tego co Pan powie. Czy one rzeczywiście są -50%?
  • Ten tak…. A ten.. TEŻ.
  • Wspaniale! Bierzemy! A może jest szansa jeszcze na jakąś zniżkę?
  • Jaką?
  • Jakieś 10% dla radosnego klienta.
  • Jeśli jej udzielę to będę radosnym bezrobotnym.

Tu Lutka się wtrąciła:

  • To nie jest takie najgorsze. Radosny bezrobotny to lepiej niż nie radosny bezrobotny.

Miłe to, że obie, z mamusią jesteśmy jednakowo dowcipne [tu powinna być ta emotka z łzami ze śmiechu :D]

TO ten niebieski był. A ten amarantowy mierzyłam.
A ten wygrał! Wiosną przy świetle dziennym będzie go widać lepiej niż w ukośnie postawionym lustrze! 🙂

Jedna myśl na temat “być jak MAMA

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s